Nowy numer 24/2018 Archiwum

Chcą Go pokochać. Ale jak?

W młodych przygotowujących się do bierzmowania rodzą się pytania świadczące, że dziecięcą wiarę mają już za sobą. Odpowiedzi znajdują m.in. podczas „Sobót z Maryją” w diecezjalnym sanktuarium w Skrzatuszu.

Kolejne z cyklu kwartalnych spotkań prowadzonych drugi rok przez uczennice Krzyża odbyło się 10 marca. U stóp Piety stanęło 40 nastolatków z Wałcza i okolicznych wiosek, w większości przygotowujących się do bierzmowania. – Obserwujemy młodych i widzimy, że aby mogli przyjść do źródeł wiary, trzeba im przedstawić kerygmat. Wielki Post sprzyja temu, by ukazać wartość ofiary Chrystusa na krzyżu, który umiera nie za anonimowych ludzi, ale konkretnie za każdego z nas – wyjaśnia s. Wiktoria, uczennica Krzyża. Br. Mateusz Włosiński z pa- rafii ojców kapucynów w Wałczu pomagał młodzieży zrozumieć, że uznanie własnej grzeszności nie poniża człowieka, ale pobudza do nowego życia i nawrócenia. Na podstawie Księgi Rodzaju wyjaśniał, że historia grzechu pierworodnego, rodzącego zatruty owoc, jest powodem cierpienia także każdego z nich. – Chciałbyś, żeby twoje życie było zachwycające, pociągają cię wspaniałe rzeczy, ale kiedy chcesz iść za tym, to upadasz. Dlaczego? – pytał, podpowiadając, gdzie szukać najsłodszego owocu: na drzewie krzyża. – Ono stoi pośrodku ogrodu twojego życia. Jego owoc, czyli Jezus Chrystus, jest w stanie naprawić to, co w raju zostało zniszczone. Krok ku temu drzewu wielu młodych rozpoczęło tej soboty u kratek konfesjonału, a potem podczas adoracji Najświętszego Sakramentu.

Dlaczego, Boże?

Adoracja w grupie to duże przeżycie dla nastolatków. Klęczą wokół ołtarza, jedni, strapieni, wstają i odchodzą do konfesjonału, inni, rozpromienieni, od niego wracają. Na ich twarzach pojawiają się różne emocje: żal, smutek, spokój, radość.

– Niektórzy nie wiedzą, jak się odnaleźć, jak zachować, bo przychodzą z domów, w których brakuje refleksji – zauważa s. Wiktoria. I nie ma wątpliwości, że w tych poszukiwaniach trzeba młodym towarzyszyć. Potwierdza to Roksana z Witankowa, która niedawno przeżyła duchowe doświadczenie – tuż przed spowiedzią zwątpiła, czy podejść do konfesjonału. Niemal uciekła, ale przełamała się, wyspowiadała i wtedy, jak mówi, poczuła, jak jej wewnętrzną pustkę zalewa „jakaś pełnia”. Aby lepiej rozumieć, co w jej duszy się dzieje, Roksana zagląda na spotkania młodzieżowe w sanktuarium i do… sióstr. – Tu chce się przychodzić, spędzać z nimi czas, już nie urywać tego kontaktu – przyznaje. Młodzi podkreślają, że w przygotowaniach do bierzmowania pomaga im poczucie, że siostry niczego nie nakazują, przeciwnie, mówią: „jeśli chcesz”. To wzbudza w nich zaufanie i miłość do Boga, a także potrzebę ich wyrażenia. – Ostatnio podczas takiej modlitwy zrozumiałam, że chcę bardziej pokochać Boga. Rozmawiałam z Nim twarzą w twarz. To bardzo zbliżyło mnie do Niego – wyznała pochodząca ze Skrzatusza Emilia, którą od bierzmowania dzielą jeszcze dwa lata. – Nie jest tak, że zawsze jestem radosna na modlitwie. Tutaj pojawiają się wszystkie moje emocje, czasem nawet złość, gniew – dodaje Honorata z Plecemina. – I chociaż zawsze staram się Bogu dziękować, to zdarza się, że robię Mu wyrzuty: „dlaczego to się stało?”. Myślę jednak, że Pan Bóg je przyjmuje, nie zostawia mnie w tym gniewie.

20 km do Maryi

Celem wielkopostnego dnia skupienia było nauczenie młodych, jak budować relację miłości zarówno z Bogiem, jak i z człowiekiem. Choć ta druga wydaje się pozornie łatwiejsza, jest ona zarazem ich główną trudnością i stoi na przeszkodzie miłości do Boga. – Wielu z nich nie uczy się miłości w rodzinach. Nie ma tam stołu, nie ma spotkania. Relacji szukają wśród rówieśników, ale te bywają złudne. A kiedy pryskają, poszukiwanie zaczyna się od nowa – zauważa s. Wiktoria. Za to u stóp skrzatuskiej Piety nawiązują się relacje trwałe. I to nie tylko z siostrami, choć czasem od nich się zaczyna, jak przyznaje Honorata, którą przed półtora roku przygarnęła otwartymi ramionami s. Wiktoria, zapraszając na jedno ze spotkań. To wystarczyło, by odtąd nastolatka przyjeżdżała tu z Plecemina regularnie, początkowo na rowerze, pokonując dystans 20 km. I budowała nową relację: z Maryją. – Przyciąga mnie tu Matka Boża, która uzdrowiła moje zranienia – wyznaje nastolatka. – Widzę różnicę, jaka byłam półtora roku temu, a jak jest teraz. Mam dużo spokoju w sobie i widzę, że Bóg układa moje życie krok po kroku.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma