Nowy numer 34/2019 Archiwum

Oni dają nam więcej

Wypoczynek nad morzem, zabiegi, wycieczki, prelekcje, a nawet tańce. I najważniejsze – czas podarowany drugiemu człowiekowi. Taki przepis na sprawienie radości kombatantom ma Stowarzyszenie Paczka dla Bohatera.

W wyjątkowym jak na tegoroczny marzec słońcu nie warto się spieszyć. Można za to po obiedzie pospacerować, powspominać. Zwłaszcza, że wdzięcznych słuchaczy nie brakuje. – Koleżanka jest rekonstrutorką, pomogła mi przygotować ten strój – wyjaśnia uśmiechnięta dziewczyna w płaszczu ściągniętym wojskowym paskiem i zawadiacko przekrzywionej furażerce z orzełkiem. Tak 70 lat temu z powodzeniem mogła się ubierać wsparta na jej ramieniu kobieta. Żeby tu być, Magda Kamińska wzięła specjalnie urlop, kupiła bilet i przyleciała z Londynu. Bo chcę zaoferować swój czas i uwagę kombatantom. – Że można było ten czas spędzić inaczej, wyskoczyć do kina? Życiorysy tych ludzi to gotowe scenariusze filmowe. Ja mogę to usłyszeć bezpośrednio od nich. Dużo rozmawiamy. Niektóre historie są naprawdę trudne i do słuchania, i do opowiadania, ale warto je poznać – przyznaje dwudziestopięciolatka. – To zaszczyt – dodaje z przekonaniem Ewa Sroka. Przyjechała z Düsseldorfu. Tam też organizuje pomoc dla bohaterów wśród swoich znajomych. – Jestem w Paczce od 3 lat i cieszę się, że chociaż tak mogę się odwdzięczyć tym ludziom – mówi młoda kobieta.

Wakacje, opał, wózek

– Mamy żołnierzy od gen. Maczka, powstańców warszawskich, żołnierzy kresowych, opozycjonistów. Jak człowiek pozna ich historie, to tylko buty im pastować, nic więcej. I żal tylko: „dlaczego tak późno?”. Dlatego tak się spieszę. Paczki, wakacje, teraz ferie, których miało nie być, ale pomyślałem, że dla tych ludzi warto się postarać – mówi Tomasz Sawicki, inicjator akcji, które mają sprawić radość bohaterom. Dla niego zaczęło się od poznania z powstańcem mjr. Zbigniewem Piaseckim ps. „Czekolada” i mjr Danutą Szyksznian, łączniczką Okręgu Wilno AK. Stan zdrowia nie pozwolił pani major na przyjazd do Mielna; pan major również wykazał się niesubordynacją. – Nie posłuchał zakazu i zachorował – przez uśmiech Tomka przebija troska o swoich starszych przyjaciół.

8 lat temu przygotował z kolegą kilka paczek żywnościowych, napisał świąteczne kartki. Dzisiaj stowarzyszenie ma pod opieką 1600 osób i sztab chętnych do pomagania w całej Polsce. Kolejnym krokiem były ubiegłoroczne wakacje w Międzyzdrojach, a teraz także ferie w Mielnie dla ponad 60 żołnierzy z różnych frontów i formacji oraz opozycjonistów. Dla niektórych z nich członkowie Paczki są jak jedyna rodzina. Potrzebują zainteresowania, uwagi, rozmowy. Czasami pomocy materialnej. – Jeden z naszych bohaterów marzy o łazience, drugi ma zimno w mieszkaniu, bo nie stać go na węgiel, inny potrzebuje wózka. Paczki to jest symbol, że pamiętamy, ale dzięki akcji świątecznej robimy też rozpoznanie: dowiadujemy się, czego im potrzeba, jak moglibyśmy pomóc. Ostatnio pan potrzebował znaczków, żeby listy wysłać – ot, taki drobiazg. Pani Danusia miała dotkliwe skurcze. Wykupiliśmy karnet na masaże. Nie trzeba dużo, naprawdę – zapewnia Tomek.

Nieobojętni

– Te wyjazdy są dla nas bardzo miłe i ważne. Także dlatego, że możemy się jeszcze spotkać, porozmawiać. Coraz nas mniej. Gdy zakładaliśmy szczecińskie koło powstańców warszawskich, było nas 200. Teraz zostało nas pięcioro, z czego dwoje leżących – przyznaje Janina Ostrowska-Kin, ps. „Janeczka”, łączniczka i sanitariuszka z niezdobytego Śródmieścia. Bardzo sobie chwali czas spędzony nad morzem. Z młodymi dzieli się nie tylko wojennymi przeżyciami. Wigoru, optymizmu i chęci życia pani Janinie może pozazdrościć niejeden dwudziestolatek. – Ja po prostu cieszę się, że żyję – śmieje się. Dla kilkunastu wolontariuszy, którzy przyjechali do Mielna, to też ważny czas. – O bohaterach zawsze czytałem w książkach. Teraz spotykam ich osobiście – mówi Marcin Krężel z Czaplinka. Odkąd poznał mieszkającego w Złocieńcu Tadeusza Lenarta ps. „Szczupak”, żołnierza AK okręgu Lwów, zupełnie inaczej rozumie historię. – To dla mnie zaszczyt i wyróżnienie. Dużo jest cierpienia i łez w ich opowieściach o walce i późniejszych represjach. Ale też wiele pięknych wspomnień – mówi. Magda z największa sympatią myśli o kpt. Józefie Staszkiewiczu. – W ubiegłym roku w Międzyzdrojach był bardzo zamknięty w sobie. Przeszedł tortury, wygnanie, ciężki szlak bojowy. Bardzo tęskni za swoim Wilnem. Nie mógł uwierzyć, kiedy mówiliśmy mu, że jest bohaterem. Pokazaliśmy mu, że to, co przeżył, nie jest dla nas obojętne, że ma to znaczenie. Oni dają nam o wiele więcej niż my im – zapewnia młoda kobieta.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL