Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Nadzieja dla nas

Na tej Drodze Krzyżowej odnajdują siebie. Oprócz swoich upadków, odrzucenia i zniewolenia grzechem jej koniec przynosi im otuchę, którą daje Zmartwychwstały.

Stacja czwarta, Jezus spotka swoją Matkę. Sara zastyga w czułym geście, dotykając twarzy niosącej krzyż Wiktorii. Ładunek emocjonalny sceny podkreśla komentarz i wyśpiewana piosenka. – Jest trudno. Bardzo się wczuwam, nawet na próbach. Muszę się powstrzymywać, żeby się nie rozpłakać – przyznaje nastolatka. – Myślę o tym, co On wycierpiał, jakie to musiało być trudne dla Maryi... Ale myślę też, co musiała czuć moja mama. Nie chcę jej już ranić – dodaje Sara, czyli Maryja w najkach. Sportowe obuwie zniknie podczas prawdziwego występu, kiedy w Wielkim Tygodniu dziewczyny zaproszą na swoją interpretację męki, śmierci i zmartwychwstania widzów. Kiedy wyjdą na prawdziwa scenę i usłyszą prawdziwe oklaski. Bo te też są ważne.

Wszystko się zmieniło

– To dziewczyny z trudną historią, z rozbitych rodzin; dziewczyny, którym zabrakło na drodze pomagających dobrze żyć dorosłych – z czułością w głosie mówi o swoich podopiecznych Wioleta Michalska, dyrektor Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Jastrowiu. – Scena daje dziewczynom przestrzeń do pokazania, że potrafią robić wiele rzeczy dobrze, że mają talenty. Oklaski, które słyszą ze świata, który zwykle je krytykował, postępiał, a czasami nawet się ich bał, to niesamowite wsparcie i wielka motywacja – wyjaśnia. – Wcześniej raczej rzadko się zdarzało, że ktoś nas chwalił. Dlatego te oklaski są takie ważne – mówi Kamila. Jest w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym najdłużej z występujących, prawie trzy lata. Wkrótce wyjdzie stąd do świata i już wie, co będzie robić, wybrała szkołę. – Bardzo się zmieniłam tutaj. Wszystko się zmieniło: zachowanie, wygląd, myślenie. Zmieniły się kontakty z rodziną, okazało się, kto jest prawdziwym przyjacielem – uśmiecha się. Andżelika też w tym roku opuszcza ośrodek. – Zanim trafiłyśmy tutaj, większość z nas nawet nie wiedziała, że potrafimy tak wyjść na scenę, występować, mówić, śpiewać – dodaje.

Krzyż na własnych ścieżkach

Przygotowywana przez nie Pasja ma wymiar wychowawczy i resocjalizacyjny. Ale im bliżej występu, tym bardziej dostrzegają jej najważniejszy aspekt: duchowy. – Lepiej poznajemy tamtą historię – mówi Dominika. A czy udaje się ją też przeżyć? – Poniekąd – odpowiada ostrożnie. Potrzeba trochę czasu, żeby dziewczyny przyznały, że Droga Krzyżowa, którą odgrywają, czasami splata się ze ścieżkami ich życia. Nie przeszły jeszcze za wiele, a już zostawiły za sobą także wiele bolesnych śladów: agresji, przemocy, osamotnienia, braku miłości, upokorzeń. Wiktora czuje ciężar i presję roli, chociaż po raz drugi wciela się w rolę Ukrzyżowanego. – To wyzwanie zagrać Pana Jezusa. Ale i nie jest łatwo być poniżaną, szarpaną, wyśmiewaną, nawet jeśli to dzieje się tylko na scenie. Pierwszy raz myślałam: dlaczego On się na to wszystko zgodził? Dlaczego pozwolił się przybić do krzyża? Przecież był Bogiem – zastanawia się nastolatka.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma