Nowy numer 48/2020 Archiwum

Przyjaciel mało znany

O tej przyjaźni mówi się ostatnio wiele. Ale gdyby podrążyć, niewiele o niej wiadomo. Uczniowie miasteckiej SP nr 3 postanowili to zmienić. A pomogła im w tym dyplomacja.

Imię i nazwisko węgierskiego premiera Viktora Orbá- na dość często przewija się w mediach w kontekście sporu Warszawy z Brukselą. Węgry wymieniane są jako państwo, które nie przyłoży ręki do ewentualnych prób nałożenia przez Unię Europejską sankcji na Polskę. O historycznej przyjaźni polsko-węgierskiej mówi choćby stare powiedzenie: „Polak, Węgier – dwa bratanki i do szabli, i do szklanki”. Mało kto zna jego dalszy ciąg: „Oba zuchy, oba żwawi, niech im Pan Bóg błogosławi”. Okazuje się, że niewielu potrafi też rzeczowo uzasadnić przekonanie o istnieniu owej przyjaźni. – Jeszcze niedawno nie miałam o niej pojęcia – przyznaje Marysia Terpiłowska, uczennica SP nr 3 w Miastku.

Na wysokim szczeblu

Jak tu dowiedzieć się czegoś o Węgrach? Z książek? Z internetu? Można. Jednak nie ma to jak rozmowa z człowiekiem. Prezydent i premier mogliby nie mieć czasu, ale najwyższy przedstawiciel tego kraju w Polsce, czyli ambasador, a dokładnie pani ambasador Orsolya Kovács... czemu nie?

Z takiego założenia wyszli uczniowie z Miastka i dopięli swego. Projekt edukacyjny, którego celem było poznanie wspólnej historii Polski i Węgier, wymyślił ks. Bogusław Płocharski, katecheta. Pomysłem zainteresował m.in. Marka Grymbowskiego, wicedyrektora, oraz kilkoro uczniów z II klasy gimnazjum. W pierwszej połowie marca grupa udała się w kilkudniową podróż do Warszawy i Budapesztu w poszukiwaniu śladów wspólnej przyjaźni między narodami znad Wisły i znad Dunaju. W obu stolicach spotkali się z ambasadorami. – Wcześniej uczniowie musieli porządnie się przygotować. Z całości jest też przygotowywany film, który ma przybliżyć innym uczniom ideę tego projektu – mówi ks. Płocharski. Sami uczniowie, oprócz zdobytej wiedzy, doświadczyli otwartości Węgrów nie tylko podczas spotkania w ambasadzie w Warszawie. – Spotykaliśmy się z serdecznością i uśmiechami w autobusie, w metrze, na ulicach Budapesztu. Kiedy ludzie słyszeli język polski, od razu nastawiali się bardzo pozytywnie – dzieli się Małgosia Moskal, uczennica, która reżyseruje powstający z wyjazdu film. Zadowolenia z projektu nie kryje Paweł Biernacki, dyrektor SP nr 3. – Był to nasz pierwszy projekt edukacyjny realizowany poza granicami Polski. W związku z tym wywarł spory wpływ na uczniów. Musieli poznać historię kraju, do którego jechali i sami zaplanować ten wyjazd. Przekonali się też, że warto uczyć się języków. – Kwestia porozumiewania się była ważną częścią projektu. Na Węgrzech sprawdził się język angielski. Kupienie znaczka i kartki okazało się dla wielu przekroczeniem Rubikonu – przyznaje ks. Płocharski.

Nie tylko modlitwa

Dlaczego tego typu projekt wymyślił ksiądz? – Ja też jestem tu nauczycielem – mówi ks. Bogusław, który swoją rolę w szkole widzi szerzej niż tylko jako organizatora rekolekcji czy przygotowującego do sakramentów. Poza tym, jak mówi kapłan, patron szkoły też zobowiązuje. Choć to nie szkoła wyznaniowa, jest nim św. Jan Paweł II. – Karol Wojtyła pokazywał, że poznawanie ludzi sprawia, że przestajemy bać się inności. Istotą chrześcijaństwa jest wychodzenie do świata, szukanie tego, co łączy. Dla mnie osobiście to, co łączy Polaków z Węgrami, jest ewenementem w skali świata – stwierdza ks. Płocharski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama