GN 38/2020 Archiwum

Pieniądze – efekt uboczny

Do pomocy zaprosili utalentowanych kolegów, zaangażowali swoich sportowców i nauczycieli. To materialne wsparcie dla koszalińskiej placówki, ale także kilka dni poświęconych idei hospicyjnej.

Ola przybiega tuż przed koncertem. Do domu po lekcjach wpadła tylko na chwilę, żeby zaraz wracać przez całe miasto do szkoły. – To był bardzo intensywny tydzień, ale dający dużo satysfakcji. Ja w ogóle lubię, kiedy coś się dzieje, organizowanie daje mi dużą frajdę – przyznaje, ledwo łapiąc oddech ze zmęczenia. Dla niej i kilkunastu osób, które zaangażowały się w przygotowanie Tygodnia Opieki Hospicyjnej, kilka ostatnich dni nie należało do najłatwiejszych. Wolontariuszka przyznaje jednak, że warto było się napracować. – Hospicjum to trudny temat, dla większości z nas zupełnie odległy. Tym bardziej warto go podejmować, warto poznawać, obalać stereotypowe myślenie – mówi Ola Cholewicz, wolontariuszka z „Dubois”. Razem z Lilianną Grochowską są głównymi organizatorkami Tygodnia. Zaczęło się osiem lat temu. Pomysł, żeby w koszalińskim I Liceum Ogólnokształcącym im. Stanisława Dubois zrobić coś dla miejscowego hospicjum, wyszedł od samych uczniów. – Idea spodobała się i na stałe została wpisana do kalendarza wydarzeń szkolnych. Co roku znajdują się uczniowie gotowi podjąć się realizacji projektu. To, jak wygląda ten tydzień, zależy od kreatywności i zaangażowania uczniów – wyjaśnia Julia Siewruk, szkolna pedagog i opiekun Klubu Wolontariusza działającego w LO im. Dubois.

Sernik matematyka

W tym roku w ciągu trzech dni udało im się zebrać ponad 5 tys. zł. Był kiermasz, na który fanty pozyskali od koszalińskich przedsiębiorców, kawiarenka ze słodkościami od miejscowych cukierników oraz własnoręcznie przygotowanymi sałatkami i sokami, a także mecz charytatywny. W przerwie meczowej pod młotek poszły fanty i niespodzianki, a rekordową kwotę 900 zł uzyskał sernik matematyka. Na finał licealiści przygotowali wielki koncert dobroczynny. – To budujące i dające nadzieję, że pokłady dobra w młodzieży są wielkie. Oni robią to w cudowny sposób – mówi Teresa Krysztofiak, koordynator wolontariatu Hospicjum im. św. Maksymiliana M. Kolbego w Koszalinie. – Pieniądze są efektem ubocznym, choć ważnym dla nas, bo finansowani jesteśmy w 60 procentach, a ponadto rozbudowujemy placówkę. Ale nie tylko o pieniądze tu chodzi, przede wszystkim o ludzi – podkreśla.

Zaproszenie

U podstaw projektu stoją spotkania pracowników hospicjum z licealistami. Uczniowie pierwszych klas biorą udział w prelekcjach, z których dowiadują się, czym jest hospicjum, i mają możliwość rozwiania wielu stereotypów związanych z myśleniem o tego typu placówkach. Dla chętnych organizowany jest także dzień otwarty. – Mogą przyjrzeć się temu miejscu od środka i pomyśleć o pracy w nim, szczególnie jeśli są to uczniowie mający w planach medycynę – mówi Julia Siewruk. – Z tej szkoły przychodzą do nas zawsze dojrzałe osoby, gotowe zaangażować się w pomoc. Niekoniecznie musi być to wolontariat przy chorym, jeśli ktoś nie odnajduje się w takiej formie. Mamy też do zagospodarowania ogród, jest wolontariat biurowy czy akcyjny. Dla każdego znajdziemy zajęcie – zapewnia Teresa Krysztofiak. Zdaniem Julii Siewruk nawet jeśli nie wszyscy uczniowie zostaną wolontariuszami, tydzień poświęcony idei hospicyjnej w szkole jest niezwykle potrzebny. – Dla wielu jest to pierwsze zetknięcie z człowiekiem chorym, cierpiącym, odchodzącym. Wszyscy podkreślają, że to doświadczenie ważne i potrzebne. Nawet jeśli wśród nich nie znajdą się czynni wolontariusze, to wzrasta liczba tych, którzy włączają się w okazjonalne akcje. Rośnie też świadomość, czym jest hospicjum, jak ważne i potrzebne jest to miejsce – podkreśla pedagog.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama