Nowy numer 39/2020 Archiwum

Przeszkody są w głowie

Leżenie do góry brzuchem, grillowanie, rodzinny wyjazd, dobra książka? Pomysłów na majowy weekend było wiele, a jednym z nich – pielgrzymowanie.

Są tacy, którzy 1 maja po prostu nie mogą usiedzieć. Pakują najpotrzebniejsze rzeczy i idą. Majowe pielgrzymowanie do Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej ma już swoją tradycję. Ze Słupska grupa wyszła w tym roku po raz 25. Niewiele krócej pielgrzymują mieszkańcy Barwic. Pojawiają się też nowe grupy. Inne znikają. W każdym razie Pielgrzymka Promienista, czyli wędrująca z kilku punktów jednocześnie w kierunku Góry Chełmskiej, żyje. Tym razem 3 maja na szczycie zameldowały się grupy ze Słupska, Barwic i Świdwina. Byli tam także mieszkańcy m.in. Łubowa, Gościna, Białogardu, Szczecinka czy Kołobrzegu.

Nie dasz rady?

Wśród „promienistych” pielgrzymów przeważa młodzież. Są jednak wyjątki, które niejednego wprawiają w zdumienie. Zofia Mordal, 63-latka z Pieszcza w parafii Sławsko, jest wyrzutem sumienia dla młodych, którzy zastanawiają się, czy dadzą radę. Kobieta idzie o kulach. 3 lata temu została potrącona przez samochód. Długie miesiące leżała w łóżku z powodu poważnych złamań nóg. O kulach dwa razy była już w Częstochowie. Po raz drugi wybrała się w tym roku na „Promienistą” z grupą słupską.

– Nie mogę zostać w domu. Dziękuję Bogu i Matce Najświętszej, że żyję i chodzę. Proszę o zdrowie dla najbliższych i dla siebie. Nogi, owszem, bolą. Ale to nic. Zachęcam wszystkich, żeby chodzili na pielgrzymki. Warto. Gdy się już wyruszy w drogę, pojawia się siła. Ktoś prowadzi. To w głowie są przeszkody – zapewnia.

Który to już raz?

Srebrny jubileusz świętowała w tym roku grupa ze Słupska. Jan i Mirosław Pachnikowie oraz Czesław Woronkowicz to prawdziwi weterani. W tym roku szli odpowiednio po raz 20., 23. i 24. – Po prostu złapałem kiedyś bakcyla i tak to trwa do dzisiaj. Matka Boże mnie tam ciągnie. Zbieram obfite owoce – mówi C. Woronkowicz. – Przychodzi maj i nie mogę nie iść. Maryja Trzykroć Przedziwna odwiedza nasz dom w wizerunku Matki Bożej Pielgrzymującej, to choć raz w roku ja idę do Niej z rewizytą – uśmiecha się M. Pachnik.

Mama poniesie...

14-letnia Roksana wybrała się w drogę po raz pierwszy. – Pomyślałam, że w ten sposób zbliżę się do Pana Boga, nawrócę się, znajdę nowych znajomych – mówi dziewczyna wędrująca z grupą barwicką. – Za każdym razem odkrywam coś nowego, pokonuję trudności, zbliżam się do Boga – opowiada 16-letni Kacper, który na Pielgrzymce Promienistej jest już po raz trzeci, także z Barwicami. W tej samej grupie idzie też Dominika Zegar z 9-letnim synem Ksawerym. – Syn przyjął po raz pierwszy Komunię Świętą, więc uznałam, że warto, aby wybrał się w drogę. Jest za co dziękować. Poza tym przyjęcie Pierwszej Komunii nic nie kończy. Chcę, żeby Ksawery poznawał Pana Boga – mówi. 9-latek nieźle daje sobie radę. – Idzie się fajnie. Już nogi mnie bolą, ale tylko trochę. Idę, żeby się więcej pomodlić. W domu też można, ale na pielgrzymce jest fajniej. No i trzeba się trochę rozruszać. Jak będzie za ciężko, to... mama mnie będzie niosła – stwierdza. Podobnie mówią inni uczestnicy pielgrzymki. Niesie ich... Mama.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama