Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Operacja „Wiosenny clean”

Tym razem na odwiedzających kołobrzeską placówkę czekały druciane szczotki i rękawice. Każdy mógł wziąć udział w wielkim pucowaniu czołgów, dział i wyrzutni.

Już z daleka słychać było, że za płotem na wystawie plenerowej kołobrzeskiego muzeum dzieje się coś niecodziennego. Stukanie, szuranie i skrobanie niosło się daleko. – Każdemu znajdziemy zajęcie – zapewnia Radosław Horanin, koordynujący siódmą edycję muzealnej akcji pod kryptonimem „Wiosenny clean”. Niecodzienny pomysł na poznawanie z bardzo bliska wielkich eksponatów bardzo spodobał się przyjaciołom placówki i kołobrzeżanom. Nie brakowało chętnych do chwytania za druciane szczotki i papier ścierny. Nawet kilkulatki, ubrane w nieco za duże ochronne rękawice i okulary, zabrały się dziarsko do pracy. Dla najmłodszych to frajda, dla nieco starszych miłośników historii militarnej jedyna okazja, żeby poznać od środka kołobrzeskie eksponaty.

– Dla nas to pomoc, bo każde ręce do pracy się przydadzą. Taka też przyświecała idea Towarzystwu Przyjaciół Muzeum Oręża Polskiego, żeby mieć udział w utrzymaniu eksponatów w dobrej kondycji. Ale dla wielu osób to spełnienie marzeń, bo mogą z bardzo bliska obejrzeć zabytkowe obiekty – wyjaśnia R. Horanin. Panią Ewę zachęciła koleżanka. Wybrały się do muzeum ze swoimi rodzinami. – Idea świetna, nie słyszałam wcześniej o takim sposobie zwiedzania – przyznaje ze śmiechem, patrząc, jak jej kilkuletni syn z pomocą taty wdrapuje się na zabytkowe działo. Odświeżanie przydało się też m.in. wyrzutni rakiet Dźwina i czołgowi IS-2 – tego typu czołgi brały udział w walkach o Kołobrzeg w 1945 r. Znajdujący się w kołobrzeskim muzeum egzemplarz to... aktor – wystąpił w filmie „Jarzębina czerwona”. Inaugurując „Wiosenny clean”, muzealnicy po wielu latach zdecydowali się zajrzeć do środka czołgu, żeby ocenić jego stan. Pojazd okazał się nieco zdekompletowany i nadgryziony przez rdzę. Ale dla uczestników wiosennego porządkowania w muzeum i tak jest nie lada gratką. – To może mniej ekscytująca część naszej działalności niż poszukiwania, ale nie mniej potrzebna – mówi o sprzątaniu Paweł Mieszkowicz z Grupy Eksploracyjno-Poszukiwawczej „Parsęta”, współpracującej z kołobrzeskim muzeum. Przyznaje, że akcja to też okazja do fajnego spędzania czasu z synem. Siedmioletni Robert z zapałem wymachiwał drucianą szczotką i papierem ściernym, usuwając rdzę z wyrzutni rakiet i wielkiego działa, na które mógł się wdrapać. – Ale nie tylko dla dzieci jest to frajda. Wielu dorosłych też chciałoby zajrzeć, co tam jest w środku w czołgu i jak wyglądają mechanizmy eksponatów, które zwykle jedynie ogląda się w telewizji lub w kinie – dodaje z uśmiechem. – Tylko na filmach coś takiego można obejrzeć! – przyznaje Mirosława Kaniecka. Już widzi, ile radości z takiej akcji miałby jej wnuk. Ale przyznaje, że i dla nieco starszych to także dobry pomysł. – Same pozytywy: zamiast siedzieć w fotelu, można troszkę się poruszać, zrobić coś fajnego i jeszcze mieć z tego satysfakcję. To doskonały motywator do wyjścia z domu, bo o to nie zawsze jest łatwo.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama