GN 28/2018 Archiwum

Dobre wsparcie

Naprawiony wózek inwalidzki, skorygowana proteza, starania o mieszkanie. Do tego wspólny spacer lub popołudniowe: „Halo, co słychać?”. Tak Caritas wdraża projekt pomocy sąsiedzkiej.

Diecezjalna Caritas od stycznia realizuje dwuletni projekt „Dobre wsparcie”, którego celem jest opieka nad osobami niesamodzielnymi. Obecnie CDKK troszczy się o ponad 70 osób, m.in. z Koszalina, Białogardu, Wałcza, Kalisza Pomorskiego, wiosek w pobliżu Bobolic. Jednym z przyjmujących pomoc jest pan Władysław, 50-letni bezdomny z koszalińskiego schroniska. Pan Władek w Koszalinie jest sam jak palec. Przez alkohol stracił wszystko: rodzinę, pracę, dom, nawet miejsce w ośrodku dla bezdomnych koło Opola. A podczas fuchy przy remoncie daczy w Gąskach – czucie w stopach. – Lekarze ocenili, że to odmrożenie, ale to nie tak, nie zasnąłem na mrozie. Bolały mnie, puchły od miesięcy, ale bagatelizowałem to – wyjaśnia bezdomny. Najpierw amputowano mu palce, potem całe śródstopia. Pozostały pięty, na których nie da się chodzić, przy czym jedna, choć od operacji minął ponad rok, nie chce się zagoić. Początkowo jedynym sposobem przemieszczania się było chybotliwe lawirowanie pomiędzy pryczami schroniska oraz poruszanie się na wózku inwalidzkim. Niewiele pomogła niedopasowana proteza. W niektóre dni ból był tak nieznośny, że można było tylko leżeć i starać się go wytrzymać.

Pan Władek był zrezygnowany, koło się zamknęło: pracy w takim stanie nie znajdzie, sił brak, jak tu zacząć coś od nowa, kiedy wykupienie „głupiej” recepty bywa problemem?

Halo, co tam?

W takiej sytuacji zastała bezdomnego opiekunka Caritas Anna Tarnowska. Najpierw nie chciał uwierzyć w jej dobre zamiary. – Byłem sceptyczny. Myślałem, że to znowu bajer – przyznaje się po kilku miesiącach. Już niejedna osoba oferowała mu pomoc i niewiele z tego wychodziło. Teraz pan Władek wyczekuje popołudniowego: „Halo, co słychać?” od pani Ani. Ona nie rzuca słów na wiatr. Opiekunem w „Dobrym wsparciu” (a jest ich obecnie ok. 40) może być wolontariusz Caritas lub znajomy, sąsiad (ale nie spokrewniony). Praca ta ma wynagradzanie finansowe. – Projekt to, najogólniej mówiąc, usługi sąsiedzkie. Zakres obowiązków powstaje na podstawie planu pomocy, który ustalają podopieczny i opiekun. W rezultacie podpisywany jest kontrakt, którego trzecią stroną jest Caritas – wyjaśnia Anna Tarnowska, będąca zarazem tutorem, czyli koordynatorem grupy opiekunów. Osoba niesamodzielna może liczyć na zrobienie porządków, gotowanie, pomoc w dotarciu do lekarza, urzędu, wypełnieniu dokumentów. A także na to, że z opiekunem spędzi mile czas – na spacerze, w kinie, kawiarni lub po prostu na rozmowie. Poza tym „Dobre wsparcie” zakłada bezpłatne udostępnianie sprzętu medycznego: łóżek, podnośników, wózków inwalidzkich, kul.

Lody awokado

– Dużo rzeczy mogę załatwić, a jeśli nie mogę, od razu to mówię – pani Anna po raz kolejny rzeczowo wyjaśnia panu Władkowi zasady współdziałania. On wierzy, są dowody: naprawione łożysko w wózku inwalidzkim, skorygowana proteza na lewej stopie (i co ważne, zapewnienie, że korektę można powtarzać, jeśli noga przestanie do niej pasować). W tygodniu wspólny spacer, wizyta u lekarza, w urzędzie. Obecnie pan Władek zamiast przesiadywać na wózku, coraz więcej chodzi o kulach. Pani Ania mobilizuje go: wózek to ostateczność, nie ma co się do niego przyzwyczajać. Specjalnie przyjeżdża po podopiecznego mniejszym autem, żeby spacerował z nią o kulach. To impuls do aktywizacji. Rozmawiają o poprzednim dniu, zmartwieniach i radościach. No i czekają, kiedy wzmocni się skóra na nodze, by zacząć starania o nową protezę. – To wszystko mnie bardzo motywuje – mówi pan Władek. I zaznacza, że nie chodzi wyłącznie o logistykę czy pomoc w przemieszczaniu się. Przecież bywa, że samodzielnie wyrywa się na wózku ze schroniska, ot, choćby na lody o smaku awokado i wanilii, które lubi. – Ważne jest to, że mam z kim porozmawiać, spędzić czas. Nie jestem stąd, nie mam tu nikogo. We dwoje stanowią drużynę – pani Ania często używa zaimka „my”. – Obojgu nam zależy, żeby pan Władek usamodzielnił się i mógł żyć normalnie. Przed nami jeszcze leczenie, a na mieszkanie w Koszalinie czeka się 5 lat. Będziemy się o to starać, już kompletujemy dokumentację. Być może z czasem uda się załatwić pracę panu Władkowi – wylicza opiekunka. I zwracając się do niego, mówi: – Kto wie, może będzie pan kiedyś moim współpracownikiem w „Dobrym wsparciu”?

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma