Nowy numer 39/2020 Archiwum

Księga Dżungli w kurorcie

Dopiero uczą się samodzielnego życia, a już chcą je przeżywać we wspólnocie. To bardzo specyficzna grupa. Prawie 70 „wilczków” zjechało do Ustki. Za nimi „wielkie łowy”.

Najmłodszy ma 9 lat, najstarszy 12. Wszystkich łączy jedno – chęć rozwijania się w duchu Skautów Europy. Jak co roku przyjechali na „wielkie łowy”, czyli wiosenne spotkanie skautów z całej diecezji. – Największe w historii, bo zebrało się prawie 70 wilczków – wyjaśnia Paweł Falkowski, akela I Gromady ze Sławska. Za nimi dzień pełen przygód – wspólna wyprawa do lasu, próba uwolnienia Mowgliego i „wielka bitwa”. – Bo nasza formacja w dużej mierze opiera się na „Księdze Dżungli” – tłumaczy Adam Kościelny z I Kołobrzeskiej Gromady Wilczków.

– Tak to u nas wygląda. Nie mamy harcówek, tylko spotykamy się na zbiórkach w lesie. Tym razem wybór padł na las koło Ustki. Atrakcji nie zabrakło, co potwierdzają uczestnicy spotkania, które odbyło się 26 maja. – Jest i rywalizacja, i współpraca. I to jest najfajniejsze w „wielkich łowach” – komentuje Igor, „wilczek” ze Sławna. Nie brakuje też elementów związanych z wiarą, która w formacji Skautów Europy jest nieodzowna. – Patronem naszego spotkania jest św. Ojciec Pio. Dlatego zaprosiliśmy na „łowy” kleryka Piotra z Koszalina. Opowiedział nam o swoim powołaniu oraz o tym, jak porzucił piłkarską karierę na rzecz drogi kapłańskiej. Bo dwie trzecie z nas to piłkarze – śmieje się Adam Kościelny. Julian ze Szczecinka jest zachwycony. To jego pierwsza styczność ze Skautami Europy. Właśnie podczas usteckiego spotkania zawiązała się szczecinecka gromada. Skautów w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej przybywa, a entuzjazm wśród młodych ludzi nie gaśnie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama