Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wszystko jest fajne

To może niezbyt wyszukane określenie tego, czego dzieci doświadczają w Skrzatuszu. Jedno jest pewne – żeby usłyszały Pana Boga, potrzebują modlitwy i... waty cukrowej.

Niełatwo jest opanować niemal dwutysięczną rzeszę dzieciaków, które nie zawsze zainteresowane są głębszymi treściami, albo w momencie, kiedy proszone są o uwagę, mają akurat ochotę na zjedzenie chipsów. Prawdą jest też, że wielu młodych uczestników spotkania podczas Eucharystii wierci się i niecierpliwie spogląda w stronę nienapompowanych jeszcze dmuchańców. Mimo wszystko w momentach ciszy na twarzach wielu z nich widać skupienie. – Wiara w Boga jest czymś, co mnie umacnia i bez czego nie mogę żyć – dzieli się, zaskakująco dojrzale, 11-letnia Zuzia z Piły. – To jest bodziec, który zostaje często na całe lata. Dziecko doświadcza tutaj wspólnoty wiary. Widzi, że nie jest samo w poszukiwaniu Boga – mówi o znaczeniu skrzatuskich spotkań dla dzieci bp Edward Dajczak.

Jezus i bańki mydlane

– Wszystko mi się podoba: koncert, kościół. Wszystko jest fajne – wykrzykuje Karolinka, 10-latka ze Sławoborza. Wypowiedź dziewczynki doskonale opisuje charakter Diecezjalnego Dnia Dziecka, podczas którego umiejętnie łączy się sacrum i profanum.

Nie zabrakło więc wspólnej modlitwy, Eucharystii pod przewodnictwem biskupa, ale także śpiewu, żywiołowego tańca, kolorowych dmuchańców, malowania twarzy, baniek mydlanych i waty cukrowej. Inaczej się nie da. Organizatorzy zadbali więc także o odpowiedni przekaz istotnych treści. Z jednej strony dzieci wysłuchały homilii biskupa. Z drugiej obejrzały przedstawienie „Chatka zajączka” w wykonaniu słupskiego Teatru Władca Lalek. Bajka nawiązywała do tematu tegorocznego spotkania „Przyjaciele Matki Bożej”.

Wszyscy razem

Coraz częściej na Diecezjalny Dzień Dziecka razem ze swymi pociechami przyjeżdżają także rodzice. Siostra Damaris Pawłowska z Białogardu, jak przyznaje, wręcz namawia ich do tego. Józef Gurdak z Piły, który w Skrzatuszu pojawił się z żoną i dziećmi, nie ma wątpliwości: – To świetny sposób spędzenia razem czasu. Pan Mariusz z Kołobrzegu dodaje: – Pokazujemy córce, że cała rodzina powinna być w Kościele. O oprawę muzyczną spotkania zadbała diakonia „Tyle dobrego” pod kierunkiem ks. Arkadiusza Oslisloka. Do tańca zagrzewała dzieci grupa młodzieży akademickiej z Piły.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama