Nowy numer 34/2019 Archiwum

Najważniejszy skok

Można być blisko nieba i jednocześnie w ogóle go nie zauważać. Pan Bóg prowadzi nieraz niespodziewanymi drogami. Jednak zawsze są to drogi miłości.

Kościół bardzo szanuje wdowieństwo. Nie zabrania też wstępowania w kolejne związki po śmierci współmałżonka. Niektórzy nie wyobrażają sobie takiej sytuacji, dlatego chcą pozostać wierni zmarłej żonie czy zmarłemu mężowi do końca swojego życia. Jest wiele pięknych przykładów takiej wierności. Papież Franciszek w adhortacji „Amoris laetitia” mówi wręcz o wdowieństwie jako o „nowej misji” w życiu człowieka. Z drugiej strony są tacy, którzy odnajdują inną drogę. W tej samej adhortacji papież pisze, także w kontekście śmierci współmałżonka: „W pewnym punkcie żałoby trzeba pomóc w odkryciu, że my, którzy utraciliśmy ukochaną osobę, mamy jeszcze do wypełnienia pewną misję i że nie warto przedłużać cierpienia, jakby było ono aktem hołdu.

Osoba miłowana nie potrzebuje naszego cierpienia ani też nie jest dla niej pochlebstwem burzenie naszego życia”. Paweł Kiełczewski z Piły twierdzi, że po siedemdziesiątce można się nawet znowu zakochać. Słowo „znowu” nie jest tutaj użyte przypadkowo i jak podkreśla pilanin, Pan Bóg ma w tym swój udział.

Przed laty

Paweł i Ewa poznali się jeszcze w liceum. – Były inne, ładniejsze, ale coś mnie do niej ciągnęło – wspomina on. – To było takie zauroczenie. Chodzenie za rączkę. Był szarmancki i romantyczny – sięga pamięcią ona. Kontakt dość szybko się urwał. Niemal na 50 lat, z krótką przerwą na spotkanie szkolne po 31 latach. Nawet nie wiedzieli o swoich miejscach zamieszkania. Oboje wstąpili w związki małżeńskie. On ze swoją żoną przeżył, jak wylicza: 50 lat i pół roku bez dwóch dni. Ona z mężem – 47 lat. O swoich drugich połówkach opowiadają ze wzruszeniem. To były piękne lata prawdziwej miłości. Jedno bardzo ich różniło. Ona zawsze żyła blisko Pana Boga. On – na 50 lat od Niego odszedł. – To się stało w wojsku. Przez pierwsze dwa lata szkoły oficerskiej po zgaszeniu światła na sali po cichu odmawiałem pacierz. Ale potem, stopniowo... jak wejdziesz między wrony... Ateizacja w wojsku była silna. Uległem – przyznaje Paweł. Przez całe lata służby był spadochroniarzem. Ciągle blisko nieba... a jednocześnie tak daleko. Nie sądził, że najważniejszy skok wykona po siedemdziesiątce.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL