Nowy numer 42/2018 Archiwum

To nie Santiago, ale...

Każda pielgrzymka jest wyjątkowym czasem. – Mówią do nas drzewa, jeziora, ptaki, psy i koty... no i Pan Bóg, który za tym wszystkim stoi – zapewniają wędrowcy.

Wyszli z katedry oliwskiej i przez Żukowo oraz Kartuzy dotarli do Sanktuarium Matki Bożej Królowej Kaszub w Sianowie. Tak pierwsze dni wakacji postanowili spędzić klerycy, który ukończyli pierwszy rok w koszalińskim seminarium. Wybrali Pomorską Drogę św. Jakuba, fragment kaszubski.

Po co?

Mają trzy cele: religijny, krajoznawczy oraz integracyjny. – Niesiemy różne intencje, których po drodze nam przybywa. O modlitwę proszą nas spotkani na trasie ludzie, a także dostajemy SMS-y od tych, którzy wiedzą, że idziemy – mówi ks. Jarosław Kwiecień, prefekt, opiekun grupy. – Modlimy się też o odwagę dla tych, którzy słyszą głos powołania do kapłaństwa – zapewnia kl. Cezary Słapik. – Każdy z nas niesie również swoje osobiste sprawy – dodaje kl. Ksawery Kalicki. Po drodze pielgrzymi wspólnie odmawiają Różaniec oraz Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Są też momenty ciszy, w których każdy ma czas na osobistą refleksję. – W ciszy wszystko dociera do człowieka inaczej – przyznaje kl. Maksymilian Atałap.

Księga natury

Jak mówią uczestnicy wyprawy, ważnym elementem drogi jest kontakt z przyrodą. Kaszubski fragment trasy jest, jak przyznają, wyjątkowo urokliwy. – Natura wyzwala nieużywane na co dzień uczucia i myśli. Kontakt z lasem, łąką, z psem, który się przybłąkał – to wszystko wnosi pewną nowość do przeżywania codzienności, ogromnie ubogaca i odświeża. Ostatecznie prowadzi też do Pana Boga – zauważa ks. Kwiecień. – Jest coś, co mnie w przyrodzie porusza. Potrafię się nią zachwycić, ale nie od razu. Potrzebowałem trochę czasu, żeby odejść od codzienności i zauważyć naturę – przyznaje kl. Igor Arczyński. Między innymi także dlatego podczas tej pielgrzymki nie są przewidziane żadne specjalne konferencje tematyczne. – Jest Msza św. z homilią. To wystarczy. Klerycy ruszyli w drogę świeżo po sesji, a więc są przeładowani różnymi mądrymi i głębokimi treściami. Potrzebują teraz czasu na trawienie. Mówią do nas drzewa, jeziora, ptaki, psy i koty... no i Pan Bóg, który za tym wszystkim stoi – stwierdza ks. Kwiecień.

Znak muszli

Pielgrzymi przyznają, że muszla zawieszona na szyi zwraca uwagę. Ludzie zauważają wędrowców. Życzliwie ich pozdrawiają, wskazują drogę, pytają, skąd i dokąd idą, proszą o modlitwę. Okazuje się, że pielgrzymowanie jakubowe staje się coraz bardziej popularne. Na trasie oznaczonej muszelką można spotkać wędrowców idących samotnie albo w niewielkich grupach. Jak zauważają pielgrzymi z Koszalina, na szlaku można zauważyć niestety pewne mankamenty. – Odcinek przebiegający przez naszą diecezję, którym szliśmy poprzednim razem, jest lepiej oznaczony. Tutaj już kilka razy zgubiliśmy drogę. Na niektórych skrzyżowaniach po prostu nie wiadomo dokąd iść. Na szczęście mamy mapy – zauważa ks. Kwiecień. Klerycy mówią też o wielkiej życzliwości postronnych przechodniów oraz parafii, w których się zatrzymywali (w Żukowie i w Kartuzach). – Usiłowaliśmy płacić, ale się nie dało – przyznają.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy