Nowy numer 32/2018 Archiwum

Mierzą się sami ze sobą

Ku scenie, na której stoi dyrygentka, płyną słowa: młodość, miłość, rodzina. W Kołobrzegu odbyły się warsztaty chóralne.

Na III Zachodniopomorskie Warsztaty Chóralne, odbywające się w Regionalnym Centrum Kultury w Kołobrzegu, przybyli nie tylko członkowie chórów z Kołobrzegu, Niepołomic, Swarzędza czy Ińska, ale i niezrzeszeni śpiewacy. To pokazuje, że organizująca warsztaty Fundacja Morze Kultury ze Szczecina rozśpiewuje nie tylko Pomorze Zachodnie, jak założyła to przed 4 laty jej prezes dr hab. Iwona Wiśniewska-Salamon, ale i niemałą część Polski. Począwszy od 25 czerwca, przez 4 dni chórzyści uczyli się nowych utworów, które prezentowali wieczorami, towarzysząc solistom podczas otwartych koncertów na scenie RCK. Wyćwiczony 40-minutowy repertuar zabrali z Kołobrzegu ze sobą, by wyśpiewywać go na polskich scenach przez najbliższy rok. A o tym, że wybór utworów – od szlagierów po klasykę – był trafny, świadczy frekwencja na wieczornych koncertach – kołobrzeżanie i letnicy nie zawiedli. – Chóralistyka nie jest postrzegana jako najlepsza rozrywka. A trudno jest, gdy setka wykonawców śpiewa dla 30 odbiorców, choć i wtedy robimy to na sto procent – zapewnia I. Wiśniewska-Salamon. – Na szczęście w Kołobrzegu udaje nam się licznie zgromadzić publiczność. Aplauz jest dla nas ważny, bo to nagroda za włożony trud.

Wnuk poczeka

Celem warsztatów jest rozwój chórzystów, także tych z małych miejscowości, którzy mimo rzetelnej pracy swoich dyrygentów potrzebują nowych bodźców: korekty warsztatu, próby sił w innym repertuarze czy po prostu stanięcia w dużym chórze. – To szansa na poznanie nowych emocji, techniki, innej pracy dyrygenta – tłumaczy I. Wiśniewska-Salamon. Zanim jednak dyrygent zaprosi uczestników warsztatów na scenę, uczy ich podstaw, czyli techniki oddechowej. Na zeszłorocznych warsztatach wprawiła się w niej Bogumiła Nowicka z kołobrzeskiego chóru Cantabile i odtąd regularnie ćwiczy ją w domu. Dzięki temu lepiej śpiewała przez ostatni rok, dlatego i tym razem przyszła po naukę. Mimo że na co dzień pilnuje wnuka, na 4 dni… wykręciła się od obowiązków. Bo wielogłosowe śpiewanie daje jej radość, a nawet przyprawia o dreszcze, zwłaszcza gdy za plecami grzmią basem jej koledzy. Miłość do śpiewu chóralnego odżyła w pani Bogumile przed 4 laty, po ponad 30 latach przerwy. I choć do chóru Cantabile przywiodła ją urocza piosenka, kołobrzeżanka ceni sobie także społeczną stronę tej pasji. Potrzeba cierpliwości, by zaprezentować się ze swoją osobowością, a zarazem stworzyć jedność z innymi – przekonuje.

2 plus 2

– Halo! Pytają nas, co nam daje chóralistyka – woła ze sceny dyrygentka, pani Iwona. „Młodość” – pada odpowiedź. „Miłość do drugiego człowieka”; „To, że jesteśmy rodziną”. O tym, że chór odmładza, zaświadcza Stanisław Maćkowiak ze Swarzędza. 58 ze swoich 81 lat życia spędził w męskim chórze Akord. Jak mówi, dzięki temu jest optymistą. Nie czuje lat na karku, przeciwnie, wiedzie aktywne życie: zwiedza z chórem Polskę i Europę, dwa razy w tygodniu stawia się na próbach, doskonali głos na warsztatach, a gdy staje na kołobrzeskiej scenie, aż podryguje w czerwonej koszuli do szlagieru „Love me tender” Elvisa Presleya. Mimo że w Akordzie jest najstarszy, nie irytuje go, że musi podporządkować się woli dyrygenta. – Trzeba to zaakceptować, ponieważ poziom chóru to poziom dyrygenta – mówi z przekonaniem. Zresztą i dyrygenci w Kołobrzegu uczą się dyscypliny. – Żeby rodzina przetrwała, potrzebny jest kompromis. I choć zarządzającym w chórze jest dyrygent, to także on musi się uczyć, bo nie zawsze ma rację, bywa, że wyprzedzają go ambicje. A trzeba patrzeć na możliwości drugiego człowieka – wyjaśnia prezes Fundacji Morze Kultury. – Nie przyjechaliśmy tutaj na konkurs ani na festiwal, ani z nikim się mierzyć. Jeżeli już, to z samym sobą. Mierzy się Stefan Gajewski. Choć jako pierwszy tenor w Akordzie woli męskie brzmienie, w Kołobrzegu uczy się współbrzmieć z głosami kobiecymi. Radzi sobie nie tylko dlatego, że w młodości przez parę lat uczył się gry na klarnecie. – Nuty to przecież matematyka, odległości między dźwiękami – wyjaśnia. Podczas warsztatów docenia pracę amatorów, którym trudność sprawia odczytywanie zapisu z pięciolinii. Ale najważniejsza, jak uważa, jest pasja. – Śpiewanie w chórze? Robię to od 35 lat. To trzeba to po prostu lubić.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma