Nowy numer 34/2019 Archiwum

Czasem śmieję się z mew

Szybowanie to według niego poezja. Bywało, że latał na wysokości trzech tysięcy metrów w towarzystwie orłów. Paralotniarz z Ustki przygodę z lataniem zaczął zwyczajnie: od podglądania mew na usteckim osiedlu.

Lot z ogromnym ptakiem, skrzydło w skrzydło, gdy słychać tylko szum powietrza… tego się nie da opisać – mówi Waldemar Janiszewski, paralotniarz z Ustki. Choć włada umiejętnościami sprawdzonymi podczas tysięcy godzin lotów, to początkującym adeptom powietrznych podróży zazdrości emocji towarzyszących pierwszemu oderwaniu się od ziemi. – Latanie daje niesamowitą satysfakcję i tę stronę tego sportu staram się ludziom pokazywać – mówi instruktor szkoły latania Aquila Paralotnie.

Wybrzeże już mu nie wystarcza. Szybuje nad lądami, górami, w Polsce i za granicą, ściga się z mistrzami. Z jego inicjatywy odbył się w Ustce na przełomie czerwca i lipca Columbus Festiwal Wiatru, w którym wystąpili mistrzowie świata i Europy, członkowie polskiej kadry narodowej.

Koty i mewy

– Koty łażą wszędzie wokół swojego gniazda – mówi Waldemar Janiszewski i wiadomo, że ma na myśli nie czarnego mruczka, który właśnie wybiera się na spacer specjalnym włazem w oknie, lecz samego siebie z czasów, gdy jako 10-latek krążył po usteckich klifach, bawiąc się w chowanego lub strzelając z kija. – Chodziliśmy tam „w Himalaje” i je zdobywaliśmy. Szło się trawersem, czasem zjeżdżało na tyłku… Glinę ciężko było wyprać – uśmiecha się.

Nie musiał zresztą biec na wybrzeże, by obserwować wiatr. – Gdy powietrze uderza o klif, tworzy się fala, na której lotnik może utrzymać się nawet wiele godzin. To robiły mewy na naszych blokach. Całe stada śmieszek wisiały w górze godzinami, bawiły się ze sobą, koziołkowały po chleb, który im rzucaliśmy – wspomina pan Waldemar.

Wykorzystywał te obserwacje, budując modele szybowców i walcząc z kolegami na papierowe samoloty, którym dorabiał śmigła, zmieniał wyważenie. – Wyrobiliśmy sobie solidne podstawy techniczne, poznaliśmy aerodynamikę. Dziś ludziom brakuje podstawowej wiedzy, nawet dorośli zadają banalne pytania – zauważa.

Najciekawszym obiektem w mieście była dla niego modelarnia – do czasu, aż zobaczył paralotnię na usteckim klifie. Wówczas zapomniał o modelarstwie lotniczym. – Zobaczyłem, że na tym da się latać – wspomina. – Musiałem spróbować, mam coś takiego w sobie – chciałem poczuć przestrzeń, podziwiać ją.

Zanim założył uprząż, podglądał szybujących kolegów i pochłaniał kompendium paralotniarstwa. W 1998 roku został laureatem konkursu „Przeglądu Lotniczego”, jednak zamiast kursu paralotniarskiego, który (zgodnie z tytułem konkursu „Zacznij latać tego lata”) umożliwiłby mu spełnienie marzenia, wygrał… rękaw do pomiaru wiatru. Wymarzony cel osiągnął cztery lata później.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL