Nowy numer 42/2019 Archiwum

Z Pomorza do Burgundii

− Marzenia są po to, by je spełniać – nie mają wątpliwości chórzystki ze Sławoborza. W realizacji jednego z nich pomogli dziewczynom sławoborscy parafianie.

Pierwszy raz Monika pojechała do Taizé ze zorganizowaną grupą z diecezji. To, co zobaczyła w burgundzkiej wiosce, spodobało jej się na tyle, że wybrała się też na Europejskie Spotkania Młodzieży, które bracia z ekumenicznej wspólnoty organizują na przełomie starego i nowego roku. – Studia i praca nie pozwoliły mi jednak pojechać do Francji w kolejnym roku, a bardzo zatęskniłam za tym miejscem. Kiedy na modlitwie usłyszałam: „Ty się nic nie martw, pojedziesz do Taizé”, już wiedziałam, że będzie dobrze – opowiada Monika Czajka.

Na pierwszy plan wysunęło się pytanie: „Jak?”. Tu z pomocą przyszedł tata, który bez wahania pożyczył córce większy samochód. Wolne miejsca w aucie zapraszały, żeby zabrać kogoś ze sobą. Monika jest opiekunem parafialnej scholi. Razem z nią śpiewają dwie Julki i Martyna. – Zapytałam dziewczyn, czy chciałyby jechać do Francji. Oczywiście bardzo chciały, ich rodzice też się zgodzili na tę wyprawę. Pozostała tylko kwestia funduszy – wspomina Monika. O to zatroszczyli się sławoborscy parafianie. Bez wahania, w podzięce za coroczną służbę muzyczną, postanowili spełnić marzenie chórzystek. – Stanęłyśmy z koszyczkiem przed kościołem po jednej z Mszy św. i z zaskoczeniem zobaczyłyśmy, jak szybko się on zapełnia! Nie liczyłyśmy nawet w marzeniach, że zostaniemy obdarowane aż tak hojnie! Tym bardziej że znacznie cenniejsze niż pieniądze okazały się słowa podziękowania. Dowiedziałyśmy się, że nasze śpiewanie jest ważne dla wspólnoty – opowiadają.

Prostota i wspólnota

Tak było w ubiegłym roku. W tym, bogatsze o zdobyte doświadczenia, dziewczyny postanowiły powtórzyć wyprawę. – Monika powiedziała nam, że będziemy musiały pracować, zapewne sprzątać toalety. A kiedy dołoży się do tego poranne wstawanie i modlitwę trzy razy dziennie… trochę zwątpiłyśmy. I jak wytrzymać bez internetu? – Julka Piotrowska śmieje się z obaw, które towarzyszyły im przed pierwszym wyjazdem do Taizé. – Wyobrażałyśmy to sobie całkiem inaczej. Nie sądziłyśmy też, że tak bardzo przypadnie nam do gustu życie w prostocie – wtóruje jej Martyna Czajka. Najbardziej spodobali im się spotkani młodzi ludzie i łatwość, z jaką przychodzi budowanie wspólnoty na modlitwie. – Ciekawym doświadczeniem jest spotkanie na gruncie wiary. Przyjeżdżają tam chrześcijanie z różnych Kościołów. Dzieli nas wyznanie albo obrządek, ale to nie jest przeszkoda do wspólnej modlitwy, bo czerpiemy z tego samego źródła – mówi Martyna. W drodze do Francji dziewczyny zatrzymały się w Strasburgu, u rodziny, którą Monika poznała właśnie dzięki wspólnocie Taizé. – To gospodarze, którzy przyjęli mnie pod swój dach podczas Europejskich Spotkań Młodzieży. Po powrocie do domu utrzymywałam z nimi kontakt. Kiedy planowałyśmy naszą wyprawę, zapytałam, czy mogłybyśmy ich odwiedzić. Przyjęli tę propozycję z entuzjazmem, pokazali nam kawałek Szwarcwaldu. To właśnie jest piękne w klimacie Taizé, że zupełnie obcy ludzie stają się bliscy, od razu mamy poczucie wspólnoty – mówi Monika.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL