Nowy numer 34/2019 Archiwum

Drogoterapia

– To jest choroba. Z tego trzeba się leczyć – stwierdza żartobliwie przewodnik jednej z grup zapytany o to, dlaczego wyrusza po raz kolejny. Faktycznie, z pielgrzymowaniem wiąże się leczenie, tylko że pielgrzymka jest tutaj lekarstwem.

Żar leje się z nieba. Temperatura przekracza 30°C. Oni jednak idą – fakt, zmęczeni, ale jednocześnie jakoś dziwnie radośni i rozśpiewani. Chorzy? Owszem, niektórzy cierpią z powodu
różnych, nieraz poważnych problemów. To się zdarza. Pielgrzymka staje się dla nich
niezwykłą terapią – czasami oczekiwaną, ale bywa też, że zaskakującą. Proste formy modlitwy, spotykana na każdym kroku ludzka życzliwość, porządne fizyczne zmęczenie, treści płynące ze słowa Bożego i konferencji, a także kontakt z przyrodą robią swoje. Po 13 dniach wędrówki człowiek wraca zdrowszy.

Alergia na Kościół
Cierpi na nią wielu, szczególnie jeśli chodzi o Kościół – instytucję. Powstaje z różnych powodów. Czasami z braku wiedzy i doświadczenia, a co za tym idzie – ze zbytniej ufności w banalne stereotypy. Występuje jednak także u osób wierzących i praktykujących, kiedy zderzą się z sytuacją trudną do zaakceptowania.

Pielgrzymkowe doświadczenie wspólnoty potrafi rozprawić się z kościelnymi alergenami. – Wcześniej trudno mi było w ogóle zobaczyć Kościół jako wspólnotę. Odkryłam to w czasie drogi. Teraz wiem, że to jest mój Kościół – mówi Zuzanna, 21-latka ze Szczecinka. – Tutaj odkryłam, że ksiądz to nie wróg, tylko brat, a nawet przyjaciel – dodaje Elżbieta, 27-latka, również ze Szczecinka.

W tym roku uczestnicy 36. Pieszej Pielgrzymki Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej mogli doświadczyć Kościoła – instytucji w sposób wyjątkowy. Razem z nimi całą drogę szedł bp Krzysztof Włodarczyk. Wędrowanie razem z biskupem było dla wielu mocnym przeżyciem.

Nie było żadnej taryfy ulgowej dla hierarchy. – Jestem pielgrzymem jak wszyscy inni. Jestem tu też po to, aby posługiwać. Papież Franciszek uczy nas, pasterzy, żebyśmy „czuli zapach owiec”. To piękna przenośnia, która na pielgrzymce staje się bardzo realna. Na jednym postoju leżałem obok kogoś i powiedziałem: „Bardzo dobrze siebie czuję, ale ciebie też” – uśmiecha się biskup.

Faktycznie, na postojach biskup Krzysztof nie mógł za bardzo wypocząć. – Ludzie mają różne pytania, dzielą się swoimi życiowymi doświadczeniami, opowiadają historie, otwierają się. To jest szansa bezpośredniej relacji w warunkach równości. Wszyscy idziemy razem – mówi biskup.

Na pytanie, czy taka bliskość nie grozi zatarciem różnic, które są uprawnione i potrzebne, odpowiada: – Najważniejsze jest to, żebym to ja miał świadomość swojej tożsamości i pamiętał, jaką mam w Kościele misję. Nie chodzi o to, żeby się scalić z ludźmi tak, że przestanie być jasne, kim ja jestem. Nie, to musi być zawsze jasne. Ale to nie przeszkadza, żeby być blisko. Jeżeli rozmawiam z kimś otwarcie, to nie jestem kolegą. Jestem biskupem, ale nadal normalnie rozmawiam. To da się połączyć. Dla mnie nie stanowi to problemu. Nie chodzi o to, żeby dać się poklepywać po plecach. Mam stwarzać przestrzeń do spotkania, ale w tym otwarciu pozostać sobą. Jeszcze raz powtórzę: najważniejsze jest to, żebym to ja wiedział, kim jestem. Wtedy, jeśli ktoś nie będzie potrafił tego uszanować, będę mógł go delikatnie przez to przeprowadzić.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL