Nowy numer 41/2019 Archiwum

Lubię patrzeć w niebo

Mieszkańcy Czarnego wciąż pamiętają tamten wypadek. Troje młodych ludzi na zakręcie przed Gwdą zderzyło się z tirem. Dwoje z nich zginęło.

Identyfikacja zwłok. Trudna czynność. Mimo wszystko, jakby wbrew faktom, tli się iskierka nadziei, że może to nie będzie ona… – Pani przyniosła najpierw obudowę od telefonu. To nie był telefon Ani. Potem jakiś pierścionek. Córka takiej biżuterii chyba nie miała. W końcu pokazała breloczek od kluczy… Zapada cisza. Pani Jolanta płacze. – To był cios. Zrozumiałam. Nadzieja prysła…

Ból

Choinka. Barszcz. Świąteczne zabieganie. Był 22 grudnia 2015 roku. Dwóch przyjaciół 16-letniej Ani jedzie po nią z Czarnego do Szczecinka na klasową wigilię. – Byłam wtedy w pracy. Mąż zadzwonił, że Ania jeszcze nie wróciła, a przed Gwdą był jakiś wypadek. Pomyślałam: „Po co on mi to mówi?”. Powiedziałam: „To dzwoń do niej” – wspomina Jolanta Śmigiel.

W Czarnem, które znajduje się niedaleko Gwdy, wrze. Wszyscy już wiedzą, ale każdy boi się powiedzieć.

– Koleżanki w pracy zaczęły przynosić informacje, że jechali dwaj mężczyźni i kobieta; że kobieta i jeden z mężczyzn nie żyją. Padło nazwisko kierowcy. Włos mi się na głowie zjeżył. Zadzwoniłam do siostry. Ona powiedziała: „Jedź tam!”.

Blokada drogi. Pełno policji. Jacyś ludzie. – To było jakby nierealne. Pytam, co mamy robić…

Prosektorium. Zimno. – Ostrzeżono nas, że ciało córki jest zmasakrowane. Był taki moment, kiedy dotknęłam jej palców. Dzień wcześniej malowałyśmy sobie paznokcie tym samym lakierem.

24 grudnia – pogrzeb. Bóg się rodzi… Dziecko umiera.

Otucha

Martwe ciało. Cisza. – Stanęliśmy naprzeciwko siebie i powiedziałam do męża: „Wiesz, najważniejsze, że Ania jest po spowiedzi” – opowiada pani Jolanta. – To był pierwszy moment, kiedy poczułam, że jest jakieś koło ratunkowe. Wypadek zdarzył się we wtorek, a ona w piątek była na czuwaniu młodych i przystąpiła do sakramentu. Mówiła, że tamta spowiedź była szczególna, ważna w jej życiu. Myśl o tym nie była tylko niewielką ulgą. Na tamtą chwilę dała mi wewnętrzny pokój. Dzięki niej ciężar był lżejszy.

– Nie da się czegoś takiego przeżyć bez wiary. Co miesiąc zamawiamy za Anię Mszę św. Była też gregorianka – mówi Dariusz Śmigiel, ojciec.

Przydało się jednak coś jeszcze. – Zdecydowaliśmy, że mimo pogrzebu zasiądziemy do wigilijnego stołu. Przyjeżdżamy do domu, a tam cały garaż zastawiony jedzeniem – opowiada pani Jolanta.

Potrawy i ciasto przynosili znajomi i sąsiedzi. – Niby każdy żyje sam sobie, nie z każdym ma się szczególnie bliskie relacje, a tu nagle… – wspomina ze wzruszeniem pan Dariusz.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL