Nowy numer 42/2019 Archiwum

Mszał? „Idzie to ogarnąć”

Za oknem praży sierpniowe słońce, a czwórka chłopców pochyla się nad wielką księgą. Przed nimi zapisana od góry do dołu tablica. Zupełnie niewakacyjny obrazek? Bynajmniej!

Hubert Czarniak przyznaje: – E, nie jest aż tak źle, więcej się bawimy, niż uczymy. Sporo rzeczy jednak dowiedziałem się przez ten tydzień. Przyjechał ze Słupska, z parafii Najświętszego Serca Jezusowego. Razem z nim tydzień w seminarium spędziło 19 innych ministrantów z całej diecezji. – Część z nich była tu już w poprzednich latach. Skoro wracają trzeci czy czwarty raz, to znaczy, że im się podoba. Że znajdują coś, co daje im radość i siłę, pewnie też satysfakcję ze swojej służby. Spotykają się tu z rówieśnikami, którym bliskie są takie same wartości, a także – jak mam nadzieję – umacniają swoją relację z Panem Bogiem – mówi ks. Piotr Skiba, który prowadził ministranckie rekolekcje.

Przy ołtarzu bez stresu

– Nawet jeśli jest się przy ołtarzu 8 czy 9 lat, cały czas czegoś nowego się uczymy – zapewnia Jakub Wójcik z pilskiej parafii św. Stanisława Kostki. – A wiedziałeś, co to jest embolizm? I czym różni się homilia od kazania? – pyta Huberta. Przed chwilą razem z klerykiem chłopcy wertowali mszał. – Można to ogarnąć – kiwają głowami. – Trzeba dobrze pozaznaczać sobie przed Mszą wstążkami – znajdują prostą receptę. No chyba, że to Msza z biskupem… Na taką wizję chłopaki na chwilę markotnieją, ale zaraz pocieszają się, że taka wizyta nieczęsto się zdarza i zwykle biskupowi towarzyszy ceremoniarz. – Ale warto wiedzieć, co i jak, żeby wstydu nie było – przyznają. Kuba był już ministrantem księgi. – Nie było tak źle, żebym musiał kartkować i szukać w panice, ale teraz będę czuł się pewniej, kiedy ksiądz mnie wyznaczy do tej posługi – zapewnia. – Mieliśmy taki minikurs z mszałem w parafii rok temu, ale dużo z tego wtedy nie zapamiętałem. Co innego, gdy samemu wszystko się ogląda. Przy ołtarzu jest większy stres, tam nie ma czasu na szukanie. Trudno, żeby ksiądz stał z uniesionymi rękoma i czekał, aż ja znajdę, co potrzeba – dopowiada Hubert. Dla dwóch Janków z suliszewskiej parafii wszystko to ciekawa nowość. Tak jak Msza św. z pełną obstawą. Obydwaj służą w kościołach filialnych, gdzie liturgia nie jest tak rozbudowana. – W Linowie trudno nawet dwóch ministrantów skrzyknąć – Janek Gażyński ze smutkiem kiwa głową. – A w Kosobudach jest nas ośmiu, i ja jestem najstarszy stażem, więc powinienem wiedzieć najwięcej – dopowiada Janek Krochmal. Jakub, choć nie uważa, żeby „miejskim” ministrantom było łatwiej, przyznaje, że ośmiu to niewielu. – U nas więcej się dzieje niż w wiejskiej parafii, trzeba się napracować. Ale za to możemy się uczyć od siebie nawzajem – mówi. Dla Janków więc rekolekcje to okazja, żeby w praktyce przećwiczyć to, co znają tylko z ministranckiej teorii.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL