Nowy numer 33/2020 Archiwum

Półtora wieku odruchu serca

Przyjechały, wezwane do pomocy podczas epidemii tyfusu. Przetrwały wojenne zawieruchy i komunistyczne represje. Po 150 latach posługi trudno byłoby wyobrazić sobie Tuczno bez ich obecności.

Tylu sióstr elżbietanek kościół parafialny w Tucznie nie widział od lat. Zjechały się z całej prowincji toruńskiej, żeby odśpiewać uroczyste „Te Deum”, pełne wdzięczności za 150 lat obecności zgromadzenia na ziemi tuczeńskiej.

Dwa kierunki

– Relacja z Bogiem jest absolutnie nierozdzielna z tym, kim jesteśmy dla ludzi. Choćbyśmy wznosili nie wiadomo jakie modlitwy i mówili najpiękniejsze słowa, nie będą miały one żadnego znaczenia, jeśli nie pochylimy się jak Jezus nad drugim człowiekiem, nad jego niedolą. To historia wypisana posługą sióstr: opieka nad ludźmi, którzy mają się źle, którzy bez pomocy nie mogą dalej żyć – mówił bp Edward Dajczak, który przewodniczył dziękczynnej Eucharystii, przypominając historię pobytu elżbietanek w Tucznie.

Jak zauważył, była to historia pisana odruchem serca. Siostry elżbietanki przyjechały do Tuczna, by pielęgnować chorych na tyfus. Epidemia pozostawiła po sobie znaczną liczbę sierot, którymi siostry postanowiły się zająć, otwierając dla nich ochronkę i szkołę. Opieka nad chorymi i edukacja wyznaczały kierunki działań na kolejne lata, które okazały się naznaczone wieloma przeciwnościami. Elżbietanki przetrwały i kulturkampf, i wojenną zawieruchę, i komunistyczne represje. Straciły jednak wybudowany przez siebie szpital św. Józefa, który nie przetrwał „wyzwalania” Tuczna, odebrano im ziemię i duży budynek oraz pracę w szpitalu św. Elżbiety, gdzie posługiwały od 1929 roku.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama