Nowy numer 42/2019 Archiwum

Wielbić jak Dawid

Koronka, modlitwa matki, miłość dziewczyny – czy mają moc? Marcina wyrwały z gangsterki. A praktyki religijne, rekolekcje, ewangelizacje? Popchnęły go ku Ewangelii. Były bandyta liderem uwielbienia? Tak, w Czaplinku.

Dziś jest liderem w Katolickim Zespole Uwielbienia Król Dawid. Wraz z innymi prowadzi spotkania modlitewne w parafii pw. Trójcy Świętej w Czaplinku lub większe – w hali sportowej, w amfiteatrze. W kościołach diecezji (ale i w Holandii) opowiada o tym, jak Bóg wyrywał go z nałogów. Narkomanowi, który zaciąga się gazem z zapalniczki w kruchcie kościoła, proponuje pomoc i modlitwę. Alkoholika zawozi na rekolekcje i do ośrodka leczenia uzależnień.

Historia 40-letniego Marcina Stefanika, męża Lidii, ojca Bianki, Gabrysia, Ignasia i Anieli, pokazuje, że na duchowy wzrost pracuje wiele elementów. Każdy z nich ma znaczenie – i czyjaś cicha modlitwa w domowym zaciszu, i spektakularne ewangelizacje, i częste, bo już ukochane, Eucharystia i spowiedź.

Dziś Marcin Stefanik daje pracę innym, buduje, remontuje domy i kościoły, jego firma wykonała znane diecezjanom kamienne korytka przy cudownym źródełku w Skrzatuszu. Zanim jednak zaczął uczciwie zarabiać, szukał łatwej forsy. A wszystko przez… kontuzję. A może raczej dzięki niej?

Brudny szmal

Pochodzi z rodziny, w której katolickie praktyki religijne były przesiąknięte przyzwyczajeniem, a codzienność alkoholem i przemocą. Pierwsze zagubienie przeżył, gdy z 10-latka, który wystrzelił jak burza ku sukcesom w piłce nożnej (w wieku 15 lat został powołany do juniorskiej kadry narodowej, a potem do 1. ligi w ŁKS-ie Łódź), stał się dorosłym, lecz kontuzjowanym zawodnikiem. Drzwi do futbolowej kariery zatrzasnęły się po drugiej kontuzji. To obnażyło prawdę – Marcin Stefanik poza sportem nie miał niczego: przyjaciół, pasji, celów życiowych.

No i pieniędzy. To w pogoni za nimi szybko zsuwał się po równi pochyłej. Na piwo i wieczory w pubie w nowym towarzystwie zarabiał rozbojami, wyłudzeniami. Choć mógłby godzinami opowiadać o kryminalnej przeszłości, czytelnikom „Gościa Niedzielnego” oszczędza szczegółów. Ot, codzienność półświatka: narkotyki, hazard, dziewczyny.

Gdy jako 20-latek trafił do więzienia, nie mógł przewidzieć, że Koronka do Bożego Miłosierdzia przyniesiona mu przez matkę (w tym czasie jego rodzice zaczęli się nawracać i wstąpili do katolickiej wspólnoty), rozpocznie wieloletni proces jego nawrócenia. Odmawiał ją codziennie o 15.00, niebawem wespół z czterema kolegami z celi.

A jednak gdy wyszedł zza krat (niespodziewanie, w godzinie Miłosierdzia) szybko za nie wrócił. I to gorszy – w międzyczasie zmienił towarzyszy bandziorów na recydywistów, przestępstwa na brutalniejsze, pieniądze na brudniejsze.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL