Nowy numer 38/2021 Archiwum

Przyjdź i bierz miłość

− Albo staniemy się ludźmi wiary, albo pozostaniemy ludźmi wciąż się bojącymi. Spróbujmy dzisiaj wieczorem pójść tropem świętego i nabrać więcej odwagi do życia – zachęcał młodych koszalinian bp Edward Dajczak.

Młodzi w Duchu to inicjatywa diecezjalnego narybku. – Wracaliśmy z czuwania młodzieży w Skrzatuszu i po raz kolejny odezwały się głosy: „A czemu tylko raz w roku? A czy nie moglibyśmy się tak modlić razem częściej?”. To była mobilizacja, żeby stworzyć przestrzeń spotkania z Bogiem dla młodych z całego miasta – wyjaśnia ks. Piotr Kozłowski, wikariusz parafii pw. Ducha Świętego w Koszalinie. Bo jak mówią młodzi, potrzeba im przestrzeni skrojonej na miarę ich wrażliwości, entuzjazmu, pytań i wątpliwości.

– Trzeba wychodzić poza schematy. Wtedy łatwiej nam wejść w przestrzeń spotkania z Jezusem, łatwiej nam też pokazać, że wiara jest radosna. Tu porządkujemy swojej sprawy, oddychamy z ulgą od codziennej bieganiny, podejmujemy ważne decyzje – przyznaje Gabriela Misztal, jedna z inicjatorek koszalińskiego czuwania. – Skrzatusz czy Lednica raz w roku to dla nas za mało. Zwykle nie możemy się doczekać kolejnego spotkania. Pomyśleliśmy, że fajnie byłoby, gdyby nie trzeba było planować specjalnego wyjazdu, ale po prostu przyjść wieczorem do kościoła – dodaje nastolatka.

Nie lękajcie się!

Choć to nie metryka była najistotniejsza, zaproszenie na czuwanie kierowane było przede wszystkim do młodych wiernych koszalińskich parafii. Ławki w Świętym Duchu zapełnili jednak głównie „młodzi duchem”. – Trochę to smutne, że nie widziałam wielu moich kolegów i koleżanek. Myślę, że część z nich zatrzymał… strach. Boją się, co pomyślą o nich inni, boją się, że będą wyśmiewani, że Kościół jest dla słabych. Ale przecież Kościół daje moc, bycie we wspólnocie sprawia, że jest się silnym. Chodzenie do kościoła nigdy nie było ani nie jest w modzie. I pewnie nie będzie. Ale to nie kwestia mody, tylko świadomej decyzji – podsumowuje Gabrysia. Mateusz i Martyna przyjechali na czuwanie z Białogardu, razem z grupą znajomych z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa i swoim duszpasterzem. − Potrzeba odwagi, żeby wierzyć. Moi znajomi niby nie mają nic przeciwko, ale sami nie wybraliby się na takie czuwanie. Czasami więc bycie wierzącym nie jest łatwe. Potrzeba trochę odwagi, żeby powiedzieć: idę do kościoła – potwierdza Martyna.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama