Nowy numer 34/2019 Archiwum

Balsam miłosierdzia

Koszalińscy franciszkanie otworzyli „szkołę”. Uczą w niej, jak ludzkie dłonie, oczy, stopy i serca mogą pomóc leczyć duchowe rany.

Spotkania z Bożym miłosierdziem, które na stałe weszły do kalendarza parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Koszalinie, rozpoczęły się 5 października, w liturgiczne wspomnienie św. siostry Faustyny.

Centralnym punktem comiesięcznych nabożeństw, odbywających się w obecności relikwii świętej, są sakrament Eucharystii (Msza św. i adoracja) i pojednania. Następnie kapłan namaszcza wiernych poświęconym w Łagiewnikach balsamem św. Faustyny; już nie tylko ogólnie, jak w październiku, lecz – jak podczas listopadowego czuwania – dłonie, a w przyszłości również czoło, oczy, uszy, usta, stopy i serce. Towarzyszy temu nauka o służeniu bliźnim tymi częściami ciała.

Jednym z uczniów tej szkoły jest Piotr Trojanek, który lekcje miłosierdzia propaguje w internecie. – To nie jest tak, że jako chrześcijanie kończymy jakąś szkołę, a potem już nie potrzebujemy kształcenia. Cały czas się rozwijamy, także w byciu miłosiernym – powiedział. – Te spotkania to taka szkoła Bożego miłosierdzia, w której uczymy się, jak w nowy, inny sposób stawać się podobnymi do Boga.

Dlatego według P. Trojanka miłosierdzie powinno przekładać się na konkretne uczynki dla bliźnich, nie tylko na duchowość. Jemu samemu udaje się to np. poprzez pracę fizyczną, wysiłek umysłowy, wsparcie pieniężne.

Dotknąć płaszcza

Listopadowe nabożeństwo rozpoczęło się nietypową formą adoracji Najświętszego Sakramentu – wierni dotykali spływającej z monstrancji tiulowej szaty symbolizującej Jezusowy płaszcz, którego na kartach Ewangelii dotknęła cierpiąca kobieta. Koszalinianie skorzystali z wezwania do bliskości z eucharystycznym Panem, a podejście do ołtarza, uchwycenie rąbka szaty i błaganie o dar uzdrowienia dla siebie lub bliskich było dla niejednego wzruszającym przeżyciem. Niektórzy na symbolicznym Jezusowym płaszczu składali pocałunek, wielu skorzystało z sakramentu pokuty.

– Każdy chce, by go miłowano, i każdy chce miłować. Podchodząc tak blisko tej tkaniny, nie tylko uczymy się miłości, ale i tego, że pragną jej inni, że oni potrzebują naszych dłoni – wyjaśnia nabożne gesty o. Andrzej Mielewczyk, inicjator cyklu. – Ludzie mają pragnienie wypowiedzenia tego, czym żyją. Klęcząc przy monstrancji, przeżywają Bożą miłość, są jej pewni. To, jak wiemy od parafian, jest niesamowite doświadczenie.

Szczególną formę przyjęła Koronka do Bożego Miłosierdzia, którą rozpoczął proboszcz, a potem podjęli spontanicznie niektórzy z zebranych w ławkach. Wszyscy zaś dołączyli do wezwań, rozkładając szeroko ręce, co było odniesieniem do ukrzyżowanego Chrystusa. Jak tłumaczy o. Mielewczyk, to sposób modlitwy zapożyczony z sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, a przywołuje prawdę, że człowiek stworzony jest na wzór krzyża Chrystusa i tak jak On chce oddawać całą swoją miłość za drugiego człowieka.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL