Nowy numer 34/2019 Archiwum

Kasyno? Nie, klasa

Dzielenie, procenty, rachunek prawdopodobieństwa. Przy tablicy czy może lepiej z talią kart w dłoni? W koszalińskim Bronku pasjonaci brydża szkolą matematyków.

Lekcja w drugiej matematycznej. Na ławkach ustawionych jak w kasynie zielone sukno. Przy każdym stoliku czwórka uczniów wpatrzona w zestaw kart trzymanych w dłoniach. Wokół krąży czterech instruktorów. Zaglądają młodym przez ramię, temu rzucą: „Niska blotka zachęca, wysoka zniechęca”, tamtemu: „Kto nie gra atutów, ten chodzi bez butów”. Czasem wezmą kogoś do tablicy i rozrysują rozgrywkę krzyżykami i symbolami. Głównie jednak uczą liczenia w pamięci. W klasie, a czasem i na korytarzu (bo lekcje brydża cieszą się w koszalińskim II LO zainteresowaniem) panuje klimat głębokiego namysłu. Lecz zaglądać trzeba nie tylko we własne myśli, ale i partnera. Brydż to gra w duecie.

Międzyszkolny Klub Brydżowy „Szlemik”, w którego skład wchodzą, prócz licealistów z Bronka, także uczniowie z podstawówek w Mielnie i Sarbinowie, działa od września ubiegłego roku. Inicjatywę podjęło czterech zapaleńców brydża, którzy mogliby być ojcami albo dziadkami przyszłych brydżystów. Panowie, wszyscy posiadający tytuły mistrzów krajowych, mają nadzieję, że hodują narybek lokalnej ligi i zdobywają przyszłych partnerów lub oponentów do jednego stołu.

Przyczółki brydża

W karierze sportowej wypadek to często moment przełomowy. Tak było w przypadku Piotra Wilczoka, prezesa Szlemika, z tym że wypadek nie wyhamował kariery, ale ją… zainicjował. – Zaczęło się od upadku z dachu, z 12 metrów – opowiada pan Piotr o czasach, gdy miał 25 lat. – Jaki miałem wybór na wsi, w Unieściu? Spacerowanie o kulach albo ruszenie głową. Do tego drugiego namawiał młodych Zenon Zawiejski, który założył u nas sekcję brydża. Lubię matematykę. Zafascynowała mnie ta gra.

Szybko zachłysnął się kartami, grał siedem dni w tygodniu. – Gdybym nie musiał odchodzić od stołu, tobym nie odchodził. To była fascynacja młodego zapaleńca, ale też urażona ambicja, presja, by ogrywać innych – wspomina prezes, przyznając, że z amoku ocuciła go dopiero myśl o bliskich, zobowiązaniach rodzinnych, pracy.

Jeśli komuś brydż kojarzy się z elegancką rywalizacją, może się rozczarować. Na zawodach gracze bywają nerwowi, a nawet wulgarni, agresywni. To jeden z powodów, dla których Piotr Wilczok na jakiś czas porzucił ten sport. Zdecydował się jednak wrócić, nie by walczyć o laury, lecz o sportowy etos. – Zależy mi, by powstały przyczółki brydża w naszym regionie, by dzieciom i młodzieży pokazać, jak piękna i fascynująca jest ta gra, jak rozwija umysł, podnosi kwalifikacje. Przecież oni w przyszłości będą musieli podejmować błyskawiczne decyzje, rozważać wszystkie za i przeciw. Tego brydż uczy przy każdej lewie.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL