Nowy numer 43/2020 Archiwum

Księga gości

Prowadzona niemal w każdej parafii, niekiedy wydaje się uciążliwym obowiązkiem. Jej lektura po latach może dostarczyć wielu ciekawych informacji.

Niepozorny zeszyt z odręcznie wypisanym na zniszczonej okładce tytułem kryje w sobie blisko 70 lat historii nie tylko jednego kościoła, ale i pierwszych lat powojennego Kołobrzegu. − Miałem nadzieję, że wystarczy do 2019 r., do okrągłego jubileuszu, ale zabrakło miejsca na… 2 miesiące – przyznaje z uśmiechem ks. Piotr Zieliński, dyrektor Domu Księży Emerytów w Kołobrzegu, pokazując zużytą księgę.

Dzisiejszy kościół rektoralny Domu Księży Emerytów był po wojnie jedyną kołobrzeską świątynią w morzu ruin, tu też utworzono pierwszą parafię. Kościół nad Parsętą przestał być świątynią parafialną zaledwie ćwierć wieku temu. Wtedy też wszystkie księgi związane z parafią wywędrowały najpierw do bazyliki, a potem na ul. Portową, do kościoła św. Marcina. Została jedynie księga gości.

Pierwsze wpisy pojawiły się w niej dopiero latem 1949 roku. Intrygujące jest, że dokonano ich jednym charakterem pisma. – Najprawdopodobniej oryginał księgi celebransów uległ zniszczeniu i pierwsze kilka lat przepisano. Udało mi się nawet odkryć przez kogo. To franciszkanin, o. Piotr Mielczarek, najpierw wikariusz, a potem proboszcz parafii św. Marcina. Po latach sam wpisał się do tej księgi jako gość – tłumaczy ks. Zieliński.

Co ciekawego można wyczytać z pozornie mało intrygującej księgi celebransów? – 3 sierpnia 1951 r. w tym kościele odprawiał Mszę św. ks. Ignacy Jeż, prefekt z Katowic. I z pewnością nie wpadło mu wówczas nawet do głowy, że po latach wróci nad morze jako biskup diecezji, o której powstaniu nikomu się wtedy nie śniło. 8 sierpnia 1960 r. wpisał się ks. Michał Sopoćko, profesor seminarium z Białegostoku, z diecezji, uwaga, wileńskiej – opowiada ks. Zieliński. Wśród tysięcy wpisów można wyłowić więcej znanych nazwisk: ks. Józef Glemp, jeszcze zanim został biskupem warmińskim, o. Joachim Badeni, duszpasterz akademicki, ks. Władysław Ziółek, późniejszy arcybiskup łódzki, ks. Alojzy Orszulik, bp łowicki, legendarny ks. Jan Zieja. – Jak widać, warto pilnować tego zwyczaju. Nie wiadomo, jak po latach będziemy czytać dzisiaj wpisywane nazwiska – mówi ks. Zieliński.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama