Nowy numer 43/2020 Archiwum

Życie duchowe dzieci? Zaryzykowaliśmy

Dobrze, jeśli odpoczynek po semestrze nauki daje wytchnienie nie tylko ciału, ale i duchowi. Zatroszczyła się o to parafia w Parsęcku, zapraszając uczniów do napisania ikony.

W świetlicy wiejskiej w Parsęcku na ogromnym stole leżą zagruntowane deski, podlinniki, pigmenty, spoiwo, pędzelki z włosia wiewiórki i kuny. Wokół stołu siedzi 13 osób: dzieci i młodzież od 4 klasy podstawówki po licealistów. Nie prowadzą głośnych rozmów. Jest cicho. Pierwszy tydzień ferii spędzają w nietypowy sposób, pisząc ikonę.

Z nosami przy deskach piszą wizerunek Matki Boskiej Pneumatofory, czyli niosącej Ducha Świętego. Brzmi skomplikowanie, ale jak mówi prowadząca zajęcia Zofia Konieczna, nauczycielka w SP w Parsęcku, to jedna z łatwiejszych ikon do odtworzenia, w sam raz na pierwsze spotkanie z tą sztuką.

– Wiedzę na ten temat zdobyłam podczas warsztatów pisania ikon, które nasza parafia zorganizowała w lipcu ubiegłego roku. Chciałam ją przekazać dzieciom – mówi. – Czy przyniesie to owoce? Czas pokaże. Na pewno to nie tylko duchowe przeżycia, ale też dobra forma zorganizowania uczniom czasu feryjnego.

Nie tylko karate

Wprowadzeniem do tygodniowej pracy były informacje na temat kanonu ikony, ale i wskazówki duchowe. Dlatego każdego ranka uczestnicy, zanim wezmą do ręki pojemnik z pigmentem, odmawiają specjalną modlitwę. Potem przerywają pracę i uczestniczą we Mszy św. w pobliskim kościele, gdzie proboszcz parafii pw. Matki Bożej Różańcowej ks. Piotr Domaros ukazuje im niepowtarzalność zadania, które podjęli. Wszyscy piszą tę samą ikonę, ale każdy uzyska coś innego, bo co innego nosi w swoim sercu.

Ferie z ikonami dla dzieci? – Super, nie? – uśmiecha się ks. Domaros, pomysłodawca zajęć. Pół roku wcześniej kilku jego parafian wzięło udział w letnich 9-dniowych warsztatach pisania ikon. Kapłan uważa, że ta forma duchowej pracy może służyć też najmłodszym.

– Świat nie zwraca uwagi na życie duchowe. Mamy nadzieję, że pisanie ikon pomoże dzieciom tę przestrzeń w sobie odkryć – tłumaczy. – Skoro dajemy im wszystko, od karate po języki, dlaczego nie dać im istotniejszego – życia duchowego? Spryt życiowy, którego są uczone, to nie to samo co szczęście. Kto im to pokaże? My zaryzykowaliśmy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama