Nowy numer 43/2020 Archiwum

Wołanie o jedność

Wdrapanie się w styczniu na oblodzoną Świętą Górę Polanowską to wyzwanie. Wymaga wysiłku – tak jak… dążenie do pojednania chrześcijan.

Ojciec Janusz Jędryszek, gospodarz pustelni, nie broni się przed takim porównaniem, choć zastrzega: − Podejść pod górę jednak łatwiej. Tu przeszkody są tylko fizyczne. W dążeniu chrześcijan do jedności jest wiele innych przeszkód, także tych mentalnościowych, psychologicznych, stereotypowych, wynikających i z zaszłości historycznych, i nowych podziałów. Tu nie pomoże teologia sukcesu ani uściski i zapewnienia o wzajemnej miłości. To wielki trud i wysiłek. Tu potrzeba łaski – wyjaśnia franciszkanin.

O łaskę dla ekumenizmu na Świętej Górze Polanowskiej woła się śpiewem Akatystu ku czci Matki Bożej. – Jedno z wezwań brzmi: „Witaj, która jednoczysz, co niepojednane”. Zawsze na nie czekam. Sam akatyst też pokazuje, jak bardzo bliskie są sobie tradycje wschodnia i zachodnia – przyznaje jedna z uczestniczek nabożeństwa.

Co roku jednym z przystanków modlitwy ekumenicznej jest darłowski kościół Mariacki. – W sercach prosimy: „Panie, przymnóż nam wiary”, abyśmy z wiarą mogli wołać o jedność. Bo pragnienie jedności jest w naszych sercach. Rozproszone owce może zjednoczyć Ten, który jest najwyższym Pasterzem – przypominał bp Krzysztof Włodarczyk, który przewodniczył nabożeństwu. W ekumenicznej modlitwie uczestniczyli też przedstawiciele słupskich i koszalińskich parafii prawosławnych i ewangelicko-metodystycznych. Jak mówił ks. Mikołaj Lewczuk, pomimo różnic wyznania i narodowości jesteśmy dziećmi Boga Najwyższego. – Droga prowadzi nas w tym samym kierunku. I od wszystkich wymaga czynów i poświęceń – dodał duszpasterz koszalińskiej parafii prawosławnej.

– Ekumenizm to chęć zbliżenia serc. Nie jest nawracaniem na nasze czy wasze wyzwanie, nie jest szukaniem zwycięstwa jednego czy drugiego Kościoła. Ekumenizm nie przemilcza prawdy, nie chce pognębić rozmówcy. Do czegokolwiek nie miałyby doprowadzić rozmowy akademickie, i tak potrzeba otwartości serca, wzajemnej miłości i szacunku, żeby je zaakceptować – mówił pastor Sebastian Bestrzyński, przekazując pozdrowienia od metodystów z Koszalina i Słupska.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama