Nowy numer 42/2019 Archiwum

Naprawdę wierzysz?

− Nie wiem, czy gdybyśmy go nie poznali, dzisiaj wciąż bylibyśmy małżeństwem. Chwała Bogu, a Jankowi dzięki – mówi Janina Malińska, wspominając zmarłego niedawno animatora wspólnot modlitewnych z Białogardu.

Wracając myślami do wydarzenia sprzed trzech dekad, pani Janina dzisiaj już się tylko uśmiecha. Wtedy jednak młodej mężatce i mamie wcale nie było do śmiechu. – Mąż, gdy był trzeźwy, był jak anioł; po alkoholu – jakbym diabła z rogami i widłami w domu miała. Na trzeźwo zajmował się dziećmi, potrafił obiad ugotować, nawet przeprać. Po pijanemu nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać – kiwa głową. Historie rodzinne niełatwo się opowiada. Ta też pewnie nie trafiłaby do gazety, gdyby pani Janina nie uznała, że powinna dać świadectwo o osobie, która im pomogła. – Nie mieliśmy wielkich szans na przetrwanie. Ja byłam już o krok od składania wniosku rozwodowego. Pan Bóg zadziałał w ostatniej chwili, stawiając nam na drodze Janka – przyznaje.

Zmarły na początku lutego Jan Zagrabski był postacią nietuzinkową. Przez lata zakładał i animował grupy modlitewne nie tylko w Białogardzie, ale w całej diecezji; rozprowadzał książki religijne, organizował pielgrzymki. Otaczał też pomocą duchową i materialną zagubionych, uzależnionych, bezdomnych. – Nie miał łatwego charakteru, czasami wydawał się bardzo radykalny, bezkompromisowy, nieustępliwy. Był po prostu człowiekiem. Miał swoje wady, jak każdy z nas. Ale wiem też, jak wiele dobrego zrobił dla wielu ludzi. I modląc się, i pomagając materialnie. Nie tracił z oczu potrzebujących. Raz kupił nam… wirówkę. Bo wiedział, że przy trojgu dzieciach bardzo się przyda, a on akurat miał pieniądze. Machnął ręką i powiedział: „Oddasz, jak będziesz mogła” – opowiada pani Janina.

Zostaw Panu Bogu

O trzeźwość męża modliła się razem z dziećmi, prosiła o modlitwę także znajomych i księży. Niedawno poznany Janek Zagrabski zaproponował, żeby pan Józef pojechał z nim na pielgrzymkę do Medjugorja, do Matki Bożej. – Trochę się zmartwiłam, bo to wydatek, na jaki nie mogliśmy sobie pozwolić. A on mnie pyta: − Jesteś wierząca? – No jestem – odpowiadam. – Ale naprawdę wierzysz? – naciska, więc potwierdzam, ale on nie ustępuje: − To czemu martwisz się o pieniądze? Módl się, a resztę zostawcie Panu Bogu – wspomina kobieta.

Matka Boska zatroszczyła się o wszystko, nawet o paszport, którego do ostatniego dnia przed wyjazdem nie było. I wyprosiła łaskę uzdrowienia. – Mąż po powrocie z pielgrzymki już nigdy nie pił. Ani z kolegami w pracy, ani na rodzinnych uroczystościach, gdzie pojawiał się alkohol. Opowiadał, że raz bardzo zachciało mu się piwa. Było strasznie gorąco, wracał z pracy. Aż go nosiło, żeby się piwa napić, nawet kupił butelkę. Wtedy się zreflektował. Pomyślał: „O nie, szatanie, ty mnie kusić nie będziesz”. I roztrzaskał ją o drzewo – opowiada. Uśmiechając się do wspomnień, jednym okiem zerka do drugiego pokoju, w którym leży pan Józef. – Boczny zanik mięśni. Od dwóch lat mąż wymaga całodobowej opieki. Porusza wyłącznie oczami, czasami wydaje dźwięki, które tylko ja rozumiem – wzdycha, choć i w tej chorobie upatruje znak od Boga, cierpienie ofiarowywane w szczególnych intencjach.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL