Nowy numer 46/2019 Archiwum

Czy ludzie zjadają… DNA?

Dni otwarte w szkołach salezjańskich to okazja, by przekonać się, że prócz dobrych wyników pilską szkołę wyróżnia panujący tu dobry duch ks. Bosko.

O tym mogli przekonać się młodzi pilanie, którzy 9 marca zdecydowali się odwiedzić Liceum Ogólnokształcące Towarzystwa Salezjańskiego (LOTS). Czekali tu na nich starsi koledzy, ich rodzice i nauczyciele, rozmawiający z gośćmi, częstujący smakołykami i pomagający im wczuć się w lekcje biologii, angielskiego czy pokaz paschy żydowskiej w klasie religii.

Przewodniczący samorządu Paweł Grześ zachwala poziom szkoły, który daje licealistom niemal pewność dostania się na wybrane studia. To nie przesada – liceum salezjańskie w ubiegłorocznym rankingu Perspektyw zaliczono do złotej czołówki kraju, a w Wielkopolsce zajęło 7. miejsce. Ale według Pawła to nie wszystko. – To szkoła dla ludzi, którzy chcą działać, realizować swoje pasje – przekonuje.

Uczniowie nie tylko rozpoznają swoje talenty w szkolnym teatrze, chórze, wolontariacie, zajęciach sportowych i naukowych, ale też inspirują całe miasto. Miejski „Mam talent”, w którym prezentowali się pilanie na scenie RCK, uczniowie LOTS-u nie tylko zainicjowali, ale także w dużym zakresie wykonali. –

Wszelkie wyzwania realizujemy w szkole wspólnie z młodzieżą – mówi ks. Artur Kucharski, dyrektor ZS Salezjańskich, skupiającego łącznie 700 uczniów. – Ksiądz Bosko, od którego pochodzą szkoły salezjańskie, tworzył piękne dzieła dla ubogiej młodzieży. Młodzi mają w nich odnaleźć swoją rodzinę, czuć przyjazną atmosferę i wzajemny szacunek. Ten duch księdza Bosko unosi się także między nami. A przy okazji odnosimy sukcesy na płaszczyźnie edukacyjnej.

Głupie pytania?

Zdolnych uczniów tu nie brakuje. Spod ręki samej Katarzyny Witosławskiej, która uczy tu biologii od 20 lat, czyli od początku istnienia szkoły, wyszło 200 absolwentów, którzy ukończyli studia medyczne.

Ambitnych szkoła przygotowuje do olimpiad na poziomie akademickim, otwiera dla nich eksperymentalne profile (np. klasę biologiczno-chemiczno-matematyczną, wymagającą podejścia do egzaminu wstępnego). Ale nie zapomina o umiejętnościach praktycznych – uczniowie mogą tu budować modele urządzeń mechanicznych, np. przekładnie biegów z tworzywa i kartonu. – To wiedza bardzo potrzebna, bo praktycznego nauczania w szkołach jest ciągle za mało – mówi o ofercie dla 7- i 8-klasistów ks. Kucharski.

Siłą LOTS-u są również sami uczniowie. I nie tylko ci najzdolniejsi. Nie brakuje tu kreatywnych umysłów, które zaskakują. Ale trzeba być nauczycielem z pasją, jak ucząca biologii Lucyna Lemańczyk-Jasiak, by to docenić. – Lubię, kiedy uczniowie zadają pytania, bo wtedy możemy wspólnie szukać rozwiązań – mówi. Bywa, że to pytania z pozoru głupie, a przynajmniej tak oceniane przez część uczniów. – Tak było z pytaniem jednej z uczennic, która zastanawiała się, czy ludzie zjadają… DNA. A przecież zjadają, choćby w jądrze komórkowym sałaty. Niby słaby uczeń, ale patrzący na problem od innej strony. W ten sposób można odkrywać w nauce to, co jest najciekawsze.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama