Nowy numer 41/2019 Archiwum

Żeby więcej nie przegrywać

– Dzieci trafiają tu potrzaskane przez życie – mówi Wojciech Rzemieniewski, dyrektor ZS nr 12. Placówka znana w Koszalinie jako „szkoła specjalna” świętuje 60-lecie istnienia.

Kamil na pytanie: „Jak tu jest?” odpowiada bez dłuższego namysłu: „Jak w domu”. Jego słowa oddają atmosferę w koszalińskiej Dwunastce. Nic dziwnego. Kształci się w niej na wszystkich poziomach edukacji 120 uczniów w ponad 20 klasach, które liczą od 2 do 10 osób. Indywidualne podejście to bowiem podstawa w takich placówkach.

– Wyrażenie „szkoła specjalna” kojarzy się pejoratywnie. My naszych dzieci nie etykietujemy. Mówimy, że jesteśmy Zespołem Szkół nr 12 – po prostu – tłumaczy Wojciech Rzemieniewski, dyrektor. Jak dodaje, „specjalność” szkoły polega ewentualnie na tym, że są w niej specjalni uczniowie i specjalni nauczyciele.

Jak ryba nie w wodzie

Jak mówi dyrektor Rzemieniewski, dzieci do Dwunastki trafiają nieraz zbyt późno, kiedy są już „potrzaskane przez życie”. Ich problemem jest upośledzenie intelektualne w stopniu lekkim lub autyzm.

– W praktyce przekłada się to na problemy w nauce, w percepcji wzrokowej, słuchowej, w zaburzeniach motoryki małej i dużej. Jeżeli tych trudności nie zauważy się u dziecka odpowiednio wcześnie, dochodzą do tego trudności w zachowaniu. Takie dziecko w normalnej szkole masowej, nie mogąc wykazać się piątkami, „wykazuje się” złym zachowaniem. Bo każdy z nas chce wygrywać, być liderem – wyjaśnia Wojciech Rzemieniewski.

Jak dodaje, jeśli takie dziecko nie trafi do odpowiedniej szkoły, zawsze będzie uważane za gorsze i samo też będzie postrzegać siebie w ten sposób. –

Jeśli rodzice nie chcą swojego dziecka przyprowadzić do takiej szkoły jak nasza, skazują je na nieustanną porażkę. Gdy przychodzi do nas, dziecko przestaje przegrywać. Trafia do swojej normy. W tej normie dostaje nagle pierwsze piątki, a nawet szóstki. Na twarzy po raz pierwszy pojawia się uśmiech. Zaczyna chcieć chodzić do szkoły, a wydawało się, że ma fobię szkolną. Przestaje być odmieńcem – mówi dyrektor.

Debora, uczennica w szkole zawodowej, przygotowująca się do zawodu kucharza, opowiada o latach spędzonych w zwykłej szkole masowej. – Czułam się inna. Byłam trochę wykluczona. Siedziałam sobie na korytarzu, obserwowałam, czytałam, gdy inni bawili się lub rozmawiali. Czułam się jak ryba nie w wodzie. Tutaj nikt nikogo nie omija. Szczerze mówiąc, to już nieraz wolałabym, żeby mnie pominięto, żeby mieć choć trochę świętego spokoju – śmieje się dziewczyna.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL