Nowy numer 42/2019 Archiwum

Przede wszystkim człowiek

Kapłani, służby mundurowe i wierni przybyli 24 kwietnia do wałeckiego kościoła pw. św. Antoniego, by pożegnać zmarłego br. Piotra Nowaka, kapucyna.

Mszy żałobnej przewodniczył bp senior Paweł Cieślik. – Gdybym miał najkrócej scharakteryzować br. Piotra, ująłbym to w słowie „pasja” – powiedział w homilii br. Waldemar Korba, gwardian i proboszcz wałeckiej parafii. Wymieniając dziedziny, w których wyrażała się pasja zmarłego po długiej chorobie kapucyna, zaczął od pierwszej, rozwiniętej w rodzinnym domu: pasji do mundurów. Bowiem to z munduru strażaka zrezygnował on tuż przed wstąpieniem do Wyższej Szkoły Pożarnictwa, gdy na pielgrzymce do Częstochowy poznał Zakon Braci Mniejszych Kapucynów.

– Do ostatka tą pasją żył jako kapelan strażaków w Wałczu i nie tylko – stwierdził br. Waldemar. – Te wszystkie pasje do mundurów, a był to też mundur policyjny, zwyciężył inny mundur: habit kapucyński, który nosił przez 29 lat i w którym został pochowany.

Br. Piotra pasjonowało również głoszenie słowa Bożego. Grafik prowadzenia rekolekcji adwentowych i wielkopostnych miał zazwyczaj gęsto zapełniony. Kolejną jego pasją było… układanie (nieraz bardzo oryginalnych) bukietów w kościele. Jednak najważniejsza to ta pisana dużą literą – bo złączona z pasją Chrystusa –zrealizowana w tegorocznym Wielkim Poście, który br. Piotr spędził w szpitalu wojskowym w Wałczu na oddziale intensywnej terapii. – Pan Jezus tajemniczo zjednoczył go ze swoją męką i śmiercią na krzyżu tak bardzo, że gdy zaczynaliśmy odprawiać liturgię Męki Pańskiej w Wielki Piątek tu, w kościele, Piotr w szpitalu wyzionął ostatnie tchnienie – powiedział gwardian. Zaświadczył, jak wiele dobra stało się przy tej okazji, mając na myśli modlitwę za umierającego, która rzuciła na kolana ludzi od Bałtyku po Tatry.

Misiowe ręce

Na zakończenie Eucharystii bp Paweł Cieślik mówił o perspektywie patrzenia na umieranie: że jest ono największym czynem człowieka. – Ta śmierć, którą przeżywamy, która boli, nie jest końcem. Jest coś więcej, jest coś większego. Miłość nigdy nie umiera. Niemożliwe, by ona miała koniec – powiedział biskup senior. – Można odejść i być wciąż blisko.

Wcześniej Państwowa Straż Pożarna odznaczyła pośmiertnie br. Piotra Srebrnym Krzyżem św. Floriana, który złożono na trumnie.

Zanim wierni ruszyli do trumny, by dotknięciem jej wieka pożegnać się ze swoim duszpasterzem, kilka osób zaświadczyło o niezwykłości zmarłego kapłana. Pan Tomasz z Gdańska, przedstawiciel parafii kapucynów, dziękował za dobro, które Bóg przed laty za sprawą br. Piotra uczynił. – Piotr podał mi rękę, kiedy w moim życiu pewne rzeczy się zawaliły. Pan Bóg przez jego ręce, duże misiowe ręce, wiele razy podnosił nas z upadku – powiedział, zaświadczając, że wiele dzieł, które br. Piotr zainaugurował w Gdańsku, trwa do dziś.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL