Nowy numer 41/2019 Archiwum

W rocznicę Wielkiego Zła

− Nie ma Ormianina, który nie nosiłby w duszy rany – mówią członkowie ormiańskiej diaspory, którzy zgromadzili się na Świętej Górze Polanowskiej, przywołując pamięć o rzezi dokonanej 104 lata temu.

Spotkali się przy chaczkarze – kamiennym krzyżu, jednym z dwóch na Pomorzu Środkowym. Upamiętnia on ofiary ludobójstwa dokonanego w 1915 roku na terenie Imperium Osmańskiego. Ocenia się, że podczas tzw. Metz Yeghern – Wielkiego Zła zginęło ok. 1,5 miliona ludzi. Ormiański Kościół Apostolski wyniósł ofiary pogromu na ołtarze, nie wskazując ani liczby, ani konkretnych nazwisk. To męczennicy, którzy oddali życie za wiarę i ojczyznę.

– Co 7 minut ginie za wiarę jeden chrześcijanin. Kilka dni temu życie oddali nasi bracia na Sri Lance. Wspominając ofiary ludobójstwa dokonanego na Ormianach, módlmy się o męstwo dla wszystkich prześladowanych chrześcijan – mówił o. Janusz Jędryszek, gospodarz franciszkańskiej pustelni, przy której stoi chaczkar. Ormianie z regionu spotykają się tam 24 kwietnia. Tego dnia mordem na ormiańskiej elicie w Stambule rozpoczęły się pogromy.

Przyjeżdżają, żeby się modlić i kultywować pamięć. – Dla nas to niezabliźniona rana. Naród ormiański przeszedł wiele: inwazja Arabów, 500 lat pod panowaniem kalifatu, inwazja Persów, podział Armenii. Czym innym jest jednak to, co stało się 104 lata temu. To była eksterminacja, całkowite zniszczenie, wyrwanie z korzeniami, starcie z powierzchni ziemi, unicestwienie. Równie bolesne jest to, że sprawcy nigdy nie nazwali tego, co się stało, po imieniu – mówi Vahan Hakobyan, prezes Stowarzyszenia Ormiańskiego „Mer Hajrenik” im. abp. Józefa Teofila Teodorowicza.

Koszalińska organizacja zrzesza Ormian (głównie z tzw. nowej emigracji, ale także potomków tych Ormian, którzy przybyli na Kresy kilkaset lat temu) oraz sympatyzujących z nimi Polaków. – William Saroyan, amerykański pisarz pochodzenia ormiańskiego, mówił, że gdy spotka się dwóch Ormian, zawsze utworzą nową Armenię. Także tutaj ta diaspora jest coraz bardziej widoczna w działalności społeczno-kulturalnej regionu – mówi Łukasz Trzeciak, sekretarz stowarzyszenia.

Jak podkreślają sami pomorscy Ormianie, to gesty polskich przyjaciół i ich życzliwość umożliwiają im istnienie w lokalnej przestrzeni publicznej. – Ta góra to dla nas taki mały Ararat. Święta Góra, na której – dzięki Polakom – znaleźliśmy swoje miejsce. Gdyby nie spotkanie człowieka z człowiekiem, pewnie ten chaczkar by tu nie stanął. To owoc przyjaźni polsko-ormiańskiej, a ona przecież trwa od wieków – mówi Griogor Aslanian, twórca chaczkaru z Góry Polanowskiej. Ormiańska diaspora w regionie liczy kilkadziesiąt rodzin. 1 czerwca po raz kolejny przybędą oni na Górę Polanowską z pielgrzymką. Będzie to również okazja do poznania bogatej kultury i tradycji ormiańskiej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL