Otwierając drzwi na parterze jednej ze starych karlińskich kamienic, trafia się do magazynu rzeczy ładnych. Wśród kolorowych tkanin znaleźć można fikuśne poduszeczki, zabawki, legowiska dla zwierzaków i kokony dla niemowląt. No i – jeśli akurat nie trzeba załatwiać tysiąca innych spraw – szefową spółdzielni. – Dla naszych babć szycie było czymś naturalnym, dla mam może już nieco mniej, ale przynajmniej wiedziały, jak obsługiwać maszynę do szycia. My zazwyczaj już zupełnie o szyciu nie mamy pojęcia. Tymczasem staje się to coraz modniejsze. Chcemy mieć rzeczy oryginalne, jeśli nie uszyte własnoręcznie, to przynajmniej przerobione. A jeśli do tego szycie może stać się szansą na zmianę czegoś w swoim życiu... – tłumaczy Joanna Pałka, prezes spółdzielni socjalnej Dobra Marka.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








