GN 42/2020 Archiwum

Nie tylko dla nagród

Jedni śrubują wyniki, inni startują dla zdrowia, są też tacy, dla których to także przeżycie duchowe. Po raz 27. biegacze z całego świata ruszyli na trasę, której patronuje św. Jan Paweł II.

Na przestrzeni lat impreza z lokalnego biegu, który był hołdem dla Jana Pawła II po jego wizycie w Koszalinie w 1991 roku, rozrosła się do poważnego wydarzenia sportowego. Wprawdzie pomysł na sportowe wspominanie Jana Pawła II zrodził się w Koszalinie, ale od lat Bieg Papieski nieodłącznie kojarzy się z Karlinem. Ma swoją renomę i wiernych uczestników.

– Lubię tu przyjeżdżać ze względu na fajną atmosferę, to prawdziwe biegowe święto dla wszystkich. Mój czas nie był rewelacyjny, ale najważniejsze, że udało się wygrać – mówi zwycięzca biegu Siergiej Okseniuk, dla którego był to czwarty start w karlińskich zmaganiach. Ukrainiec wyprzedził na mecie Boniface Mambuę z Kenii i swojego rodaka Oleksieja Obuchowskiego. Najszybsza z pań była także reprezentantka Ukrainy, Tatiana Wilisowa.

Choć dla sportowca wynik zawsze jest ważny, dla niektórych biegaczy nie on był najistotniejszy. Dla wielu z nich mniejsze znaczenie mają wyniki i nagrody, większe − przeżycie duchowe. Bo to bieg, który upamiętnia wizytę św. Jana Pawła II w Koszalinie. Najpierw był dziękczynieniem, potem prośbą o wyniesienie na ołtarze. Teraz biegacze mówią, że święty papież pomaga im nie tylko podczas biegu. Niektórzy z nich zabrali na trasę ważne intencje. – Po wypadku mój mąż wymaga stałej opieki. Nie jest mi łatwo. Pobiegłam, żeby ofiarować mój wysiłek w jego intencji, ale także prosić o siły dla mnie – przyznaje wzruszona Agnieszka Drapkowska z Białogardu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama