Nowy numer 41/2019 Archiwum

Od ułomności gorsze jest popsute serce

Było ich ponad tysiąc. Pielgrzymowali do Skrzatusza. Nie mieli oporów, by wznosić ręce, podchodzić do monstrancji i jej dotykać, patrzeć sobie głęboko w oczy.

Caritas po raz kolejny zaprosiła osoby niepełnosprawne do Skrzatusza. 18 czerwca zjechało ich tu ponad tysiąc, dwa razy więcej niż w poprzednim roku – przybyły indywidualnie z opiekunami lub w grupach zorganizowanych, takich jak warsztaty terapii zajęciowej, środowiskowe domy samopomocy czy inne placówki, które dzięki swojemu taborowi pomogły pielgrzymom w dotarciu na miejsce. Konferencję wygłosiła s. Maria Bihun, salezjanka pracująca z młodzieżą w Pile. Poruszyła problem przebaczenia, które otwiera serce na miłosierdzie Boże.

– Jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga, postarajmy się to dostrzec, mimo że nie jesteśmy traktowani przez innych jak książęta – zachęcała. – Ale nasza siła bierze się z tego, że mamy gdzie przyjść z naszym zranionym sercem: do Boga, który czeka, by przebaczyć nam winy, ale także na to, byśmy my umieli przebaczyć tym, którzy nas skrzywdzili. W dużej grupie, takiej jak np. DPS w Przytocku, okazji do przebaczenia nie brakuje. – Dla mnie przebaczenie jest trudne – powiedział Rafał, podopieczny tej placówki od 10 lat.

– Ale wiem, że trzeba najpierw zrozumieć intencję drugiego człowieka, wtedy łatwiej jest przebaczyć. Jego opiekun, brat Michał Graś ze Zgromadzenia Braci Szkolnych, zauważa, że osoby niepełnosprawne mają większą łatwość w przebaczaniu. – Oni, nawet jeśli mają jakieś uprzedzenia wobec kogoś, szybciej potrafią odpuścić – powiedział. – I o wiele łatwiej zmotywować ich do przebaczenia, wskazując na Pana Jezusa, który dla pojednania ludzi z Bogiem umarł na krzyżu.

Biec do krzyża

Siostra Maria Bihun podjęła także temat niełatwych więzi z najbliższymi, tego, że i oni ranią się dotkliwie nawzajem. Jako lekarstwo zaproponowała powierzenie się Matce Bożej. Tę modlitwę poprowadził biskup Edward Dajczak. Podczas Mszy św. biskup Dajczak wyjaśnił zgromadzonym, jak ważne jest dla każdego chrześcijanina pragnienie, by czynić dobro na wzór Maryi. – Kiedy w sercu niesie się Jezusa, jak Ona zaniosła Go w swym łonie do Elżbiety, to wszystkie spotkania stają się dobre. Dziś jesteśmy tutaj, żeby się tego uczyć – powiedział w homilii, podając liczne przykłady ludzi – postaci współczesnych i biblijnych – którzy czynią to przez działanie albo modlitwę.

Biskup wyjaśnił niepełnosprawnym, że gorsze od ich ułomności – niemożności przemieszczania się, poruszania kończynami – jest popsute serce. Wskazując górujący z polowego ołtarza krzyż – kopię krzyża Światowych Dni Młodzieży – polecił pielgrzymom leczyć popsute serca u stóp krzyża Chrystusowego. – Mamy krzyże w domach, patrzymy na nie. To właśnie Jezus, który leczy. Możemy więc powiedzieć do Niego: Jezu, dotknij mojego serca Twoją miłością.

Rozumieją więcej

Podczas spotkania pielgrzymi byli zachęcani do różnych gestów wobec osób wokół siebie, a także podczas modlitwy – do głębokiego skupienia czy też radosnego uwielbienia. Nie mieli oporów, by patrzeć sobie głęboko w oczy, wznosić ręce, klaskać, podchodzić do monstrancji i jej dotykać. – Niepełnosprawni mają różnego rodzaju spartakiady, dni równości, spotkania integracyjne, których celem jest zatarcie granicy wykluczenia społecznego – wymienia ks. Tomasz Roda, dyrektor Caritas diecezji.

– My pokazujemy jeszcze inny kierunek: że każdy człowiek jest w planie Bożym najważniejszy. Dziś pod tym namiotem możemy zobaczyć, jak oni faktycznie są tego spragnieni, jak wpatrują się w monstrancję, jak wchodzą w ciszę. Wierzą, że są kochani przez Boga, a z takiej wiary właśnie rodzi się nadzieja, życie. Doświadcza tego obecna wśród pielgrzymów pani Anna ze Szczecinka. Przybyła tu ze swoją 14-lenią córką Zuzią, która jako dwulatka zapadła w śpiączkę i pozostawała w niej przez kolejne dwa lata. – Dzięki Matce Bożej jej stan powoli ulega poprawie – mówi mama, pełna nadziei na uzdrowienie córki unieruchomionej na wózku inwalidzkim.

– Osoby niepełnosprawne rozumieją o wiele więcej, niż nam się wydaje. Widzę, jaką moc ma modlitwa, a nawet samo spojrzenie mojej córki na obraz Jezusa Miłosiernego. Zuzia, wydawałoby się, może niczego nie rozumie, a za każdym razem, gdy patrzy na ten obraz, bierze w ręce moją twarz i nastawia tak, bym patrzyła na Niego. To są rzeczy niewyobrażalne, dlatego takie spotkania jak dzisiaj są ważnym przeżyciem dla takich osób.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL