Nowy numer 41/2019 Archiwum

Więcej niż wegetariańska sałatka

Można ich spotkać na ulicy albo na plaży w nadmorskich kurortach. O tym, kim są wyznawcy Kryszny czy Świadkowie Jehowy oraz dlaczego kontakt z nimi może być niebezpieczny, mówi ks. prof. Janusz Bujak.

Ks. Wojciech Parfianowicz: Stoją spokojnie, proponują czasopisma z biblijnymi okładkami. Chodzą po plaży, grają na bębenkach, tańczą. Kim są?

Ks. prof. Janusz Bujak: Zacznijmy od Świadków Jehowy. Jest to sekta, która wyrosła na korzeniach chrześcijańskich oraz na symbolice i duchowości masońskiej.

Dlaczego mówimy tu o sekcie, a nie o wyznaniu?

Ponieważ Świadkowie Jehowy nie są chrześcijanami. Grupa ta nie uznaje bóstwa Chrystusa, a zatem neguje istnienie Trójcy Świętej.

Przecież oni czytają Biblię.

Ale interpretują ją w sposób dowolny. Ich tłumaczenie to tzw. Biblia Nowego Świata. Jest tam wiele przeróbek zrobionych tak, aby wszystko zgadzało się z doktryną tej grupy. Na przykład w Nowym Testamencie wstawia się imię Jehowa w miejsce słowa „Kyrios”, które tłumaczymy jako „Pan”. Słowo „bóg” w odniesieniu do Chrystusa w prologu Ewangelii wg św. Jana pisze się małą literą. Dowolnie przestawia się znaki interpunkcyjne, zmieniając sens zdań.

Kim natomiast są radośni, rozśpiewani, wegetariańscy wyznawcy Kryszny?

Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny to sekta hinduistyczna. Jej założyciel dostosował hinduizm do mentalności Zachodu. Można powiedzieć, że jest to hinduizm w wersji light, który trafił na podatny grunt zepsutego dobrobytem i ogarniętego duchową pustką zachodniego świata. Głosi potrzebę medytacji, zjednoczenia z bóstwem…

…przyjaźni, miłości, wzajemnego szacunku…

…a także możliwość połączenia bycia chrześcijaninem i wiary w Krysznę, który zawiera w sobie wszystkie bóstwa. Według wyznawców Kryszny Jezus był hindusem i uczył się czynienia cudów w Egipcie, a może nawet w Indiach.

Sytuacja z urlopu nad Bałtykiem – odbywa się wydarzenie kulturalne, przy którym działa Wioska Kryszny. Można tam pójść, żeby sobie pośpiewać, potańczyć, zjeść ekologiczne jedzenie. No właśnie – czy można?

Nie. To jest jednak jakiś rodzaj liturgii. Dla tych osób – choć one o tym wprost nie powiedzą – jest to sposób oddawania czci Krysznie. Zapalone kadzidełko może być dla nas egzotycznym symbolem, ale ci ludzie są przekonani, że tak oddaje się hołd bóstwu i że w ten sposób wchodzimy w ten krąg. To może być pierwszy kontakt, który nas „zarazi”.

Czy to jest złamanie pierwszego przykazania Dekalogu?

Jeśli ktoś robi to z ignorancji, to nie. Natomiast jeśli ktoś zdaje sobie sprawę z tego, czym to jest, a katolik powinien rozumieć, że nie są to rzeczy obojętne, to grzeszy przeciwko pierwszemu przykazaniu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL