Nowy Numer 38/2019 Archiwum

Nie, nie musisz. A chcesz?

Pod hasłem „Młodzi, trzeźwi i wolni” na Górę Chełmską udało się ok. 200 osób – niepijących alkoholików, współuzależnionych oraz tych, którzy chcą razem z nimi modlić się o wolność od nałogu.

Główna, ok. 100-osobowa grupa wyruszyła 3 sierpnia spod kościoła pw. Ducha Świętego. W pieszej wędrówce do sanktuarium Matki Bożej pielgrzymom towarzyszył bp Krzysztof Włodarczyk. Na szczycie podkoszalińskiej Krzyżanki dołączyli do nich pielgrzymi z innych miejscowości diecezji, a także spoza niej – z Wrocławia, Gorzowa.

Wolni od kieliszka

Konferencję wygłosił ks. Henryk Grządko z gorzowskiego Apostolstwa Trzeźwości, zaangażowany w ruch społeczny Ku Trzeźwości Narodu, któremu przewodzi bp Tadeusz Bronakowski. Kapłan przekonywał mieszkańców naszego regionu, by włączyli się w ten ruch oraz reprezentowali diecezję na planowanym na 20 września I Kongresie Trzeźwości Ziem Zachodnich Polski, gdzie będzie tworzony nowy model trzeźwości.

– Chcemy doprowadzić do przełomu w pracy trzeźwościowej – powiedział. – Celem naszych rozmów jest ograniczenie spożycia alkoholu. Mówimy prosto, językiem mobilizacji: ograniczyć spożycie, koniec, kropka. Kapłan położył nacisk na to, że to przede wszystkim Bóg chce widzieć człowieka i naród na drodze walki o trzeźwość i obronę wolności. – Sprawa idzie o to, czy dalej pozwolimy na rozpijanie Polaków i przestaniemy istnieć, czy raczej rozpętamy walkę z bezczynnością, także bezczynnością rządzących – mówił, przeciwstawiając słowo „walka” rozmywającemu według niego sprawę słowu „trzeźwienie”. – Nie będzie dobrej zmiany bez trzeźwości. Bronimy swojej niepodległości.

Tu nie musisz

W wieńczącej pielgrzymkę Eucharystii bp Włodarczyk podkreślił wartość patriotyzmu, którego wzór dawał Polakom św. Jan Paweł II. Za jego przykładem biskup przyzywał nad ojczyznę Ducha Świętego. – W Bogu jest nadzieja, że nie zginiemy ani jako chrześcijanie, ani jako Polacy, zalewani uzależnieniami pod różnymi postaciami – mówił. Opierając się na obchodzącej 40. rocznicę ustanowienia Krucjacie Wyzwolenia Człowieka, zainicjowanej przez sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, bp Włodarczyk podpowiadał pielgrzymom, by na drodze walki o trzeźwość podawali sobie ręce w braterskim geście.

– Jeśli chcę komuś pomóc, to muszę się schylić, stanąć z nim na równym poziomie i powstać razem z nim. Tylko tak możemy pomagać innym wyzwalać się z nałogu. Jak dodał, niekiedy oznacza to ofiarę wyrażającą się w promowanej przez krucjatę całkowitej abstynencji od używek, idący pod prąd naciskom abstynencki styl życia, budowanie nowej kultury. – Jednak w Kościele nigdy nie słyszymy „musisz”. Słyszymy tu „jeśli chcesz” – podkreślił hierarcha.

Bukiet od trzeźwego

Adama Sadłyka z Towarzystwa Pomocy im. Świętego Brata Alberta i Apostolstwa Trzeźwości, będącego organizatorem pielgrzymki, niepokoi rosnąca skala problemu alkoholizmu w naszym kraju. – Dostrzegamy to niestety także wśród młodzieży, że w wakacje wielu młodych ma pierwszy kontakt z alkoholem czy środkami odurzającymi, dając w ten sposób początek swojej życiowej gehennie – powiedział w nawiązaniu do hasła „Młodzi, trzeźwi i wolni”.

– Ta pielgrzymka ma na celu nie tylko zgromadzenie pijących, uzależnionych czy pijących szkodliwie, ale też zachęcenie ludzi trzeźwych, by chcieli za nich się modlić czy pójść w pielgrzymce – dodał. Takie pielgrzymowanie od trzech lat podejmuje pani Monika z Bobolic − w tym roku idzie już jako żona trzeźwego męża. Ale najpierw, dzięki własnej terapii jako osoby współuzależnionej, zrozumiała, że powinna walczyć o siebie, a nie zaspokajać jego zachcianki. Pomogły jej w tym spotkania w gronie innych współuzależnionych, a także pielgrzymki, m.in. na Górę Chełmską i Polanowską. Również pan Józef z Będzina w trzeźwieniu potrzebował pomocy innych. Do decyzji o podjęciu terapii zmusiła go przed 16 laty umęczona walką z jego agresją żona. Jeszcze rok po rozpoczęciu abstynencji udowadniał jej, że to ona była przyczyną jego nałogu, dopiero formacja w ruchu Anonimowych Alkoholików pomogła mu uznać, że powodem był on sam.

– Gdy to zrozumiałem, kupiłem duży bukiet kwiatów i przyniosłem żonie. Nikt z rodziny nie rozumiał, dlaczego to robię, nigdy wcześniej nie widzieli mnie z kwiatami, być może nawet żona tego nie rozumiała – wspomina pan Józef. Dziś chwali trzeźwe życie. – Jest zupełnie inaczej, żyję piękniej. Nie warto marnować się dla alkoholu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL