Nowy numer 49/2019 Archiwum

Merytorycznie – nawet przy grillu

Aborcja, in vitro, LGBT – to hasła, które wywołują nieraz emocje zdolne nawet najmilsze spotkanie przemienić w nieprzyjemną kłótnię, także w gronie rodzinnym. Co to dzisiaj znaczy być pro life?

To pytanie zadali sobie uczestnicy ogólnopolskich rekolekcji dla Diakonii Życia Ruchu Światło–Życie, które odbyły się w pierwszych dniach sierpnia w Skrzatuszu. Są to rekolekcje specjalistyczne dla członków Domowego Kościoła. Tematy podejmowane podczas konferencji dotyczą m.in. płciowości, miłości, rodzicielstwa, obrony życia, zagadnień bioetycznych, budowania relacji w małżeństwie. – Dają konkretną wiedzę oraz formują do tego, żeby właściwie i chętnie nią służyć – mówi Andrzej Zinka z Gdyni. Razem z żoną Joanną byli parą moderatorską.

Nie zawsze koloratka

Uczestnicy skrzatuskich rekolekcji słuchali wystąpień specjalistów – głównie świeckich. Byli wśród nich: lekarze, psycholog, biblista, działacze społeczni. Organizatorom nie chodziło o to, że księża na wyżej wymienione tematy nie powinni się wypowiadać. Uznali jednak, że wciąż pokutuje przekonanie, także wśród części wiernych i duchowieństwa, że Kościół to w zasadzie biskupi i księża, dlatego to oni powinni formować ludzi we wszystkich obszarach życia. Jak mówią, takie podejście prowadzi w konsekwencji do przekonania, że duchowni powinni zawsze stać na pierwszej linii frontu w światopoglądowych sporach.

– Chrześcijańska wizja człowieka, małżeństwa, rodziny jest przez to coraz mniej widoczna w przestrzeni publicznej – przestrzega ks. prof. Janusz Bujak, współprowadzący rekolekcje. – Chodzi o to, żeby jak najwięcej osób wiedziało coś na te tematy – dodaje. Szczególnie wtedy, kiedy dyskusja toczy się z dala od medialnego zgiełku, np. podczas spotkania przy grillu, a człowiek z widza staje się jej uczestnikiem.

Fakty, nie slogany

Na pytanie: „Jak rozmawiać na te tematy w gronie znajomych czy rodziny?”, Joanna Zinka odpowiada krótko: – Merytorycznie. Po to przyjeżdżamy na takie rekolekcje. Mówienie sloganami jest niewiarygodne. Bywa, że zła wola i rozhuśtane emocje uniemożliwiają jakąkolwiek dyskusję. – Nasze jednoznaczne stanowisko wywołuje opór – zwraca uwagę Andrzej Zinka.

– Czasami jednak ktoś naprawdę chce posłuchać i porozmawiać. Wtedy warto być przygotowanym – dodaje Joanna. Argumenty typu: „Bo tak mówi Pan Bóg” czy „Tak naucza Kościół” nie trafią do wszystkich. Jednak żelazna logika, fakty, liczby, potrafią wywołać dysonans poznawczy, który może stać się początkiem refleksji.

Zrobić porządek u siebie

Opanowanie i wiedza nie wystarczą. Jak przekonują prowadzący rekolekcje, warto zadać sobie pytanie, czy samemu rzeczywiście przyjmuje się nauczanie Kościoła w kontrowersyjnych kwestiach, takich jak np. antykoncepcja, in vitro czy LGBT. Bywa, że niektórzy katolicy, także ci praktykujący, mają z tym problem. – Rekolekcje są więc także po to, żeby zrobić najpierw porządek u siebie – mówi Andrzej Zinka. Małżonkowie z Gdyni chętnie dzielili się swoimi doświadczeniami z metodą in vitro i odkryciem naprotechnologii. Po latach starań o poczęcie potomstwa trafili do pewnej „kliniki leczenia niepłodności”. – Byliśmy jej pacjentami w dobrej wierze, ponieważ miała w nazwie, że leczy niepłodność. Okazało się, że nie o leczenie chodzi, tylko o in vitro. Po diagnostyce lekarz powiedział, że nigdy nie będziemy mieli dzieci – wspomina Andrzej Zinka. Małżonkowie postanowili więc dziecko adoptować.

– Musiałam zrozumieć pytanie ze ślubu: „Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy?”. Dotarło do mnie, że nie muszę urodzić. Bóg uzdrowił mnie z egoistycznej chęci urodzenia dziecka i byłam gotowa je po prostu przyjąć – mówi Joanna. Następnie Zinkowie trafili pod skrzydła lekarzy zajmujących się naprotechnologią. Po drobiazgowej diagnostyce udało się odnaleźć przyczyny niepłodności. Stosunkowo proste leczenie zaskutkowało poczęciem pierwszego dziecka. Potem – trzech kolejnych. W sumie Zinkowie mają pięć córek (4 biologiczne i 1 adoptowaną). Andrzej Zinka „narzeka” tylko na jedno. – Choć jeden syn by się przydał...

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama