Nowy numer 47/2019 Archiwum

Strząsnąć kurz z nowel

Dla literackich smaków, zabawy i przyjemności obcowania z literaturą do Zagrody Jamneńskiej przybyli koszalinianie, którzy wsłuchiwali się w teksty polskich pisarzy.

Organizująca Narodowe Czytanie Koszalińska Biblioteka Publiczna skorzystała z gościnności miejscowego muzeum i 7 września zaprosiła miłośników czytania do nowo otwartego skansenu w Jamnie.

Na dziedzińcu XIX-wiecznej kmiecej chałupy można było posłuchać wybranych fragmentów spośród ośmiu tegorocznych propozycji Narodowego Czytania: „Katarynki” Bolesława Prusa, „Dymu” Marii Konopnickiej, „Orki” Władysława Stanisława Reymonta i „Sachema” Henryka Sienkiewicza. – To jest dzień, który poświęcamy polskiej literaturze. Zależy nam, żeby ją popularyzować, ponieważ na co dzień jest ona nieco zapomniana, sięgamy raczej po inne lektury. Od ośmiu lat spotykamy się więc z mieszkańcami, by przypomnieć sobie literaturę polską i wspólnie jej posłuchać – mówi Elżbieta Werner z KBP.

Jak podaje, wydarzenie, choć raczej nie wpływa na wędrówki czytelników do bibliotek po tego typu lektury, pokazuje jednak piękno polskiej kultury. O oprawę sceniczną małych dzieł literackich zatroszczyli się aktorzy ze Studia Artystycznego im. Ziembińskich oraz Teatru „Zwierciadło” działających przy CK 105 w Koszalinie.

Gdybym miał konia

Czytanie zainaugurował Piotr Jedliński, prezydent Koszalina, kontynuowali natomiast przedstawiciele władz, aktorzy, fani czytania i mieszkańcy miasta. Ewa Czapik-Kowalewska z CK 105 w Koszalinie wraz z aktorami postarała się o to, by słuchanie nowel było przyjemnością nie tylko dla ucha, ale też dla oka. Na podwórzu jamneńskiej zagrody można było zobaczyć i usłyszeć złamanego losem chłopa z Reymontowskiej „Orki” i kowboja z Sienkiewiczowskiego „Sachema”. Według reżyserki tych inscenizacji warto wracać do zapomnianych lektur.

– Tym bardziej że wciąż odnajdujemy w nich nowe wątki. Co innego jest przerabiać je według klucza szkolnego, a co innego czytać dla poszukiwań literackich smaków, dla zabawy, dla samej przyjemności obcowania z literaturą – stwierdza. – Stąd nasze kostiumy, bo chcemy strząsnąć kurz z tych opowieści. Na przykład z „Orki” Władysława Stanisława Reymonta. Krzysztof Kolisz z Teatru Zwierciadło wcielił się w rolę jej tragicznego bohatera – gospodarza, który nie ma jak zaorać pola, bo wojsko zabrało mu jedynego konia. – Wielki dramat tego chłopa pańszczyźnianego jest poruszający. Do starego rozsypującego się pługa musi zaprząc krowę, żonę, dzieci. A w głowie cały czas ma jedno: że tym koniem tyle by zrobił… – opowiada aktor. – To straszny los, jednak tak przecież kiedyś było.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama