Nowy numer 32/2020 Archiwum

Innej broni nie mamy. Męski Różaniec w Białogardzie

Panowie w Białogardzie chwycili za broń. Z różańcem w ręku stają do walki ze złem zagrażającym ich rodzinom i sąsiadom.

Modlitwa na męskie głosy to inicjatywa samych białogardzkich mężczyzn. Na pierwsze spotkanie stawiło się ich kilkudziesięciu. Panowie jednak nie tracą nadziei, że w całym dekanacie znajdzie się jeszcze więcej gotowych stanąć do obrony swoich rodzin.

– Innej broni nie mamy – przyznaje jeden z uczestników modlitwy, demonstrując oplecione wokół palców paciorki różańca.

Swój pierwszy wspólny Różaniec białogardzianie odmówili w intencji trzeźwości i wolności od uzależnień. Wcześniej wysłuchali konferencji o Krucjacie Wyzwolenia Człowieka. Następne intencje czekają, bo panowie zamierzają spotykać się regularnie. Będą modlić się za siebie, swoich najbliższych, sąsiadów, cały kraj.

Innej broni nie mamy. Męski Różaniec w Białogardzie   Na zaproszenie na pierwsze spotkanie odpowiedziało kilkudziesięciu mężczyzn. Karolina Pawłowska /Foto Gość

– To nasza jedyna formy obrony przed tym, co dzieje się na świecie. Nie krzyczymy, nie hejtujemy, nie nienawidzimy. Modlimy się. Także za tych, których nie ma w Kościele – mówi ks. Jan Gardulski, proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. – Chciałbym, żeby ta modlitwa jednoczyła mężczyzn cyklicznie. Ale to już będzie ich decyzja, jak często będą się spotykać: raz w miesiącu? Raz na kwartał? Z krótką konferencją, z Mszą św. A może i przyjdzie moment, że trzeba będzie wyjść z modlitwą różańcową na ulicę? – zastanawia się białogardzki dziekan.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama