46/2019 Archiwum

Nie podróżuje, a jest między nami

Siostra Maria Teresa, mniszka klauzurowa ze zgromadzenia klarysek, złożyła śluby wieczyste w słupskim kościele pw. św. Ottona.

Siostra Maria Teresa od Jezusa Królującego w Boskiej Eucharystii po ośmiu latach życia w zakonie sióstr klarysek od Wieczystej Adoracji w Słupsku złożyła profesję wieczystą i zobowiązała się do wieczystej adoracji Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Uczyniła to przed swoimi przełożonymi oraz przed wspólnotą Kościoła zgromadzoną 29 września w słupskim kościele pw. św. Ottona w Słupsku. Miało to miejsce podczas liturgii Mszy św., której przewodniczył ks. Lucjan Huszczonek, dziekan dekanatu Słupsk Zachód, zaś koncelebrowało 11 kapłanów.

Na uroczystość przybyła prócz rodziny i przyjaciół liczna reprezentacja kołobrzeżan, ponieważ s. Maria Teresa (z domu Pechman) pochodzi z parafii mariackiej w Kołobrzegu. Wszyscy byli świadkami złożenia ślubów czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, a także przyjęcia przez mniszkę z rąk celebransa liturgii ślubnej obrączki – znaku zaślubin z mistycznym Oblubieńcem i znaku Jego odkupieńczej męki – drewnianego krzyża.

Jak już, to już

– To święto łaski Bożej, dlatego chciałabym dziś zniknąć, by na siebie nie zwracać uwagi – powiedziała s. Maria Teresa ujęta życzeniami gości i pamiątkowymi zdjęciami. – Chcę zaufać tej Bożej łasce, bo ona dopełni całego dzieła. Zdaję sobie sprawę, że ten dar to jest zadanie, a dzisiejsza radość Kościoła jest radością zobowiązującą do wierności.

Jak przyznaje nowa profeska, większym krokiem było dla niej przekroczenie klasztornej furty przed ośmiu laty. – Dzisiejszy dzień jest konsekwencją tamtego, kiedy furtę klasztorną przekraczałam z nastawieniem „jak już, to już” – wspomina. – Pierwsze śluby traktowałam w duchu jak wieczyste, dziś jest to więc pieczęć, potwierdzenie tamtego, w gruncie rzeczy trudniejszego wyboru.

Ten zaś był impulsem serca. – To była chwila, nagle wszystko się we mnie przewartościowało. Coś, co wyglądało na atrakcyjne, ujrzałam w innych barwach – mówi o czasach sprzed wstąpienia do zakonu. Jak wyjaśnia, pociągnęło ją wówczas świadectwo św. Klary i św. Franciszka, którzy zostawili wszystko dla Boga, nie tylko świat, ale też swoją w nim pozycję.

Ten zwrot życiowy s. Marii Teresy (wcześniej Emilii) zapamiętał Wojciech Czaplewski, jej wychowawca z liceum. Po latach wspomina omawiane w pierwszej klasie liceum „Kwiatki św. Franciszka”. Mimo że dość wcześnie dowiedział się o budzącym się powołaniu swojej uczennicy, przyznaje, że dla środowiska szkoły, którą Emilia godnie reprezentowała jako przewodnicząca samorządu szkolnego i wielokrotna laureatka konkursów, jej radykalny wybór był zaskoczeniem. – To było nagłe „bum” – mówi polonista. – Teraz jesteśmy dumni i cieszymy się, że s. Maria Teresa znalazła takiego Oblubieńca. To coś pięknego.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama