46/2019 Archiwum

Ścieżka zaufania

− Droga ikony i droga pielgrzyma mają wiele analogii. Przede wszystkim i tu, i tu chodzi o wejście z wiarą w niepewność. Oddanie się Panu Bogu – tłumaczy Roman Zięba, ikonopis, pielgrzym Bożego Miłosierdzia.

Jeszcze jedna linia, jeszcze jedno pociągnięcie cieniutkiego pędzelka i z lipowej deseczki wyłania się twarz Jezusa. Sześć wieczorów to za mało, żeby zostać ikonopisem. Ale wystarczająco, żeby wejść na drogę ikony. – Ty, Boski Mistrzu wszystkiego, co istnieje, oświeć i kieruj duszą i ciałem sługi Twego; prowadź jego rękę, aby mógł godnie i doskonale przedstawić Twój obraz, obraz świętej Twojej Matki i wszystkich Twoich świętych ku chwale, radości i upiększeniu świętego Twego Kościoła. Amen – szepcze kilkanaście osób, zanim chwycą za pędzle. Bo ikona powstaje dla modlitwy i na modlitwie. Sam proces jej pisania jest wchodzeniem w przestrzeń spotkania z Bogiem.

Najpierw pokora

– Ikona to oddawanie dłoni Duchowi Świętemu. Od tego zaczynamy i to wcale nie takie proste. Bo nasz zachodni indywidualizm, przekonanie o niepowtarzalnym talencie, bierze górę. Ikona nie jest tworzeniem, a odtwarzaniem świętych wzorców. Bardziej jest to więc ćwiczenie się w posłuszeństwie. Przy ikonie na bok odkłada się chęć zabłyśnięcia indywidualizmem – tłumaczy Roman Zięba.

Spośród kilkunastu kołobrzeskich kursantów tylko dwoje pisało już ikony. Dla reszty to stresujący debiut. Z każdą kolejną ikoną (podobno) będzie już łatwiej. Jak z modlitwą. – Ostatni raz pędzelek miałam w ręku w podstawówce. To bardzo dawno temu. Tu pierwszego dnia dostałam do ręki rylec i… nie mogłam zapanować nad drżeniem. Dłoń skakała mi jak wydruk kardiologiczny. Tyle było w tym emocji – śmieje się Agnieszka Bąk. – Zdałam sobie sprawę, że ja tu nie będę malować twarzy Jezusa, ale stawać przed obliczem Boga! – dodaje z przejęciem. Miesiąc temu nie myślała jeszcze o pisaniu ikon. Plan na ostatni tydzień września nie przewidywał siedzenia do późnego wieczora w przykatedralnej salce. Teraz już cieszy się na kolejne ikony, które napisze.

Marzena Rupp biegnie na warsztaty niemal prosto z pracy. – Widzę światło na obrazie, ale jeszcze nie wiem, jak to zrobić. Oddaję swoje ręce. Dopóki nie zaczniesz pisać, nie zrozumiesz, że to naprawdę oddanie Bogu – mówi. Jej fascynacja ikoną zaczęła się kilka lat temu. – Patrzeć na ikony nauczyłam się podczas wyjazdu na Ukrainę, reszty zaczęłam szukać w internecie. Wróciłam i zaczęłam czytać ikonę Matki Bożej Nieustającej Pomocy ze swojego kościoła. Nie mogłam oderwać od Niej oczu. Wciągnęło mnie zupełnie! – opowiada.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama