46/2019 Archiwum

Czekać na śmierć jak na siostrę

Półmrok i migotanie świec, pełen nadziei śpiew psalmów, teksty sprzed wieków i poczucie wspólnoty. Franciszkanie z całej diecezji wspominali narodziny dla nieba swego założyciela.

Nabożeństwo upamiętniające śmierć św. Franciszka z Asyżu, czyli Transitus, odbywa się raz w roku. Przekraczając próg kościoła franciszkańskiego 3 października po zmroku, z pewnością na nie trafimy, obchodzą go bowiem wszystkie trzy rodziny franciszkańskie – zakony męskie, żeńskie oraz trzeci zakon świecki – na całym świecie. To właśnie wieczorem tego dnia 1226 roku Biedaczyna z Asyżu odszedł do Pana.

W diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej swojemu patronowi towarzyszyli wierni wszystkich parafii franciszkańskich: prowadzonych przez franciszkanów konwentualnych w Kołobrzegu, Darłowie, Darłówku i Koszalinie oraz prowadzonych przez kapucynów w Wałczu i Pile.

Ten wspólnotowy wymiar nabożeństwa Transitus podkreślił o. Stanisław Piankowski, proboszcz i gwardian koszalińskich franciszkanów. – Zobaczmy, że Franciszek był otoczony przy swojej śmierci braćmi, wspólnotą. Jakże to jest ważne. On poprosił, by bracia przeczytali mu Ewangelię, by zaśpiewali mu o siostrze śmierci. To jest zaproszenie dla nas, byśmy byli czujni wobec naszych krewnych, którzy będą z tego świata odchodzić. Byśmy wtedy byli z nimi – powiedział o. Stanisław. – Błogosławimy i uwielbiamy Boga za to, że dał nam tak potężnego orędownika i wzór kroczenia drogą do świętości.

To dzieło Boże

Wspomnienie ostatnich chwil Biedaczyny z Asyżu jest kanwą nabożeństwa Transitus. Podczas wieczornej uroczystości kapłani w procesji wnieśli do świątyni relikwie świętego, a wierni towarzyszyli im z zapalonymi świecami w rękach. O franciszkową pogodę ducha prosili w hymnach i psalmach, wysłuchawszy uprzednio odczytywanych opisów życia Patriarchy Ubogich, a także samego momentu śmierci, zaczerpniętych z wczesnych źródeł franciszkańskich.

– Kiedy człowiek wsłucha się w te teksty i wejdzie w klimat tamtych chwil, może dostrzec wiarę Franciszka, że Pan Bóg zajmie się jego zakonem. Bracia wtedy tego w pełni nie rozumieli, ale on wiedział, że to jest Boże dzieło – powiedział o. Przemysław Płaszczyński z klasztoru w Koszalinie.

Jak dodał, Transitus jest więc nie tyle świętowaniem śmierci św. Franciszka, ile jego zaśnięcia na ziemi i obudzenia się w domu Ojca. – On na siostrę śmierć, jak ją nazywał, czekał i przygotowywał się do tego momentu – mówił zakonnik. Dzięki przykładowi św. Franciszka i tajemnicy świętych obcowania sam stara się spojrzeć na śmierć jako na przyjaciółkę, która prowadzi duszę do Boga.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama