Nowy numer 50/2019 Archiwum

Istnieją mimo „likwidacji”

– Po czym można poznać dawny cmentarz? Po trzech rzeczach: nagrobkach, jeśli są, bluszczu i… śmieciach. Po śmieciach! To wstrząsające, ale prawdziwe – mówi ks. Rafał Figiel, inicjator akcji w Wilczkowie.

Szczątki dawnych mieszkańców wsi leżą kilkaset metrów za ostatnimi zabudowaniami, pod drzewami tworzącymi malowniczą kępę. Prowadzi do nich brukowana kocimi łbami droga. Trwalsza niż pamięć i szacunek.

Bo to Niemcy

Przedwojenny cmentarz niemal znikł z powierzchni ziemi. Bez współrzędnych z GPS łatwo go przeoczyć. – Miejscowi wiedzą. Nawet jak na spacer się idzie, to też „w stronę cmentarza”. Ale to wszystko – mówi Małgorzata Janiszewska, zakasując rękawy do pracy. Razem z panią sołtys przyszło kilkoro mieszkańców wsi. – Zapytałam: „A co by było, gdyby te groby były nasze? Gdybym przyjechała na grób pradziadków i zamiast tablicy zobaczyła góry śmieci? Jakbyśmy się czuli?”. Odpowiedź była jedna: „Ale to Niemcy”. To ciekawe, że tu groby Niemców przeszkadzają, ale już jeżdżenie do Niemiec do pracy żadnych sprzeciwów nie budzi – klaruje swoje poglądy na historyczne zaszłości.

Większość uczestników sobotniego sprzątania to jednak ochotnicy zwerbowani na Facebooku. – Po czym można poznać dawny cmentarz? Po trzech rzeczach: nagrobkach, jeśli są, bluszczu i… śmieciach. Po śmieciach! To wstrząsające, ale prawdziwe – mówi ks. Rafał Figiel, inicjator akcji porządkowania ewangelickiego cmentarza w Wilczkowie. A właściwie tego, co po nim pozostało. – To nie jest problem tylko tej wsi, ale bardzo wielu miejscowości na Pomorzu Zachodnim. Do lat 80. ubiegłego wieku cmentarze poniemieckie były systematycznie niszczone. Władze pisały w dokumentach, że cmentarz jest zlikwidowany i przekonanie o tym ugruntowało się. Tymczasem zlikwidowane zostały krzyże, kamienne płyty, ale nie ciała. One dalej są pod ziemią. Są więc i cmentarze – mówi wikariusz świdwińskiej parafii pw. św. Michała Archanioła.

Miejsce święte

Pan Jan do Wilczkowa przyjechał z rodzicami zaraz po wojnie. – Tu, od tego starego kasztana była brama wejściowa. Dalej szła alejka. Druga biegła w poprzek – mężczyzna ruchem ręki kreśli mapę cmentarza. Rozmieszcza murowane grobowce, ustawia okalające groby metalowe płotki i grube łańcuchy. – Razem z krzyżami pewnie na złom poszły. A kamienne cokoliki na ogrodzenia – przyznaje, zapełniając kolejny worek szklaną stłuczką, puszkami, plastikowymi butelkami. Przy drodze rośnie okazała sterta. Efekty eksploracji i dziwią, i wstrząsają. Obok czterech opon i czaszki dzika jest i wyciągnięty z pozostałości grobowca dziecięcy nocnik.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama