Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Zatrzymane piórkiem i pędzelkiem

Szczecinecki dziennikarz i badacz przeszłości regionu zaprasza w podróż po zamkniętym w architekturze dorobku kulturalnym mieszkających tu pokoleń.

Są w powiecie szczecineckim miejsca niezwykłe, które mogłyby opowiedzieć niejedną historię. Jeśli tylko znajdzie się ktoś, kto będzie chciał ich wysłuchać. – To zawsze był region biedny, ubogi w zabytki. Dzisiaj część z nich zniknęła, rozbierana przez lata, część przegrała z czasem. Historia tych ziem to dla nas terra incognita – opowiada Jerzy Gasiul. Przez kilka lat z benedyktyńską wytrwałością jeździł, dokumentował, przeszukiwał archiwa. To, czego się dowiedział − spisywał; to, co zobaczył – rysował. Tak powstały dwie ciekawe publikacje zebrane pod wspólnym tytułem „Pamięć i czas”.

Kościoły

Sześciokondygnacyjną wieżę starowickiego kościoła widać z daleka. Ale żeby zobaczyć bryłę neogotyckiej świątyni, trzeba już przedostać się za kordon wysokich, solidnych drzew. – Wówczas pojawią się lizeny, bordiura pod okapem, cudowne rzygacze. I ślady po pociskach, dowody na toczące się w tej okolicy zażarte walki o przełamanie Wału Pomorskiego – opowiada pan Jerzy. Jeden z najbogatszych architektonicznie wiejskich kościołów regionu ukrywa się w opuszczonej wsi liczącej dzisiaj kilku mieszkańców. – Tu odnaleziono tryptyk, którego autorem być może jest Wit Stwosz! W tej chwili obiekt znajduje się w kościele w Łubowie. Ale po wojnie znaleziono go właśnie w Starowicach – dodaje. Albo kościół w Radaczu, ze swoją słynną kazalnicą zrobioną z paradnej karocy Jana III Sobieskiego, która – choć uratowana przed radzieckim zarządzaniem majątkiem – przeleżała najpierw na korytarzu szczecineckiego ratusza, a potem pojechała do Słupska, skąd została wypożyczona do Warszawy. I już nie wróciła.

Takich historii pan Jerzy zna bez liku. O każdym z przedstawionych w książce 69 kościołów może opowiedzieć coś ciekawego. Kilka z nich jeszcze wcale nie tak dawno służyło jako magazyny. Świątynię z Dyminka łatwo przeoczyć, choć położona jest tuż przy głównej drodze. To jedyne kościelne ruiny w powiecie. Po dwóch świątyniach, w Dzikach i Mosinie, pozostały tylko pomalowane akwarelą rysunki pana Jerzego. – Większość z kościołów jednak utrzymywana jest wzorowo przez lokalne wspólnoty. Nawet jeśli brakuje pieniędzy, widać troskę i zaangażowanie, pięknie utrzymany teren wokół świątyni. Ale zdarzają się też przykłady świetnego wykorzystania możliwości sfinansowania remontów – mówi autor.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama