GN 47/2020 Archiwum

Po pierwsze nauczyć się słuchać. Warsztaty uwielbienia w Koszalinie

Na warsztatach uwielbienia "W rytmie Serca" zgromadzili się śpiewający i grający członkowie wspólnot diecezjalnych. Pod okiem poznańskich muzyków uczą się śpiewu polifonicznego.

Śpiewania w wielogłosie uczą ich Poldek Twardowski, muzyk i kompozytor, oraz Ewa Sykulska, wokalistka, kompozytor i pedagog akademicki, oboje związani z inicjatywą Poznańskie Wielbienie.

Miłośników śpiewanej modlitwy zaprosiła do CEF w ostatni weekend listopada diecezjalna Odnowa w Duchu Świętym. Warsztaty "W rytmie Serca" - pełne nie tylko śpiewu, ale też konferencji, modlitwy i pięknie oprawionej liturgii - to pomoc i zachęta do tworzenia we wspólnotach diakonii uwielbienia.

- Trzeba zwracać uwagę na piękno wykonywanej muzyki. Niestety, mała fałszująca schola może czasem nie tyle zachęcić słuchaczy do udziału w spotkaniu modlitewnym, co odstraszyć - uważa E. Sykulska.

Jak dodaje wykonawczyni wielu znanych pieśni religijnych, przywiązania do piękna muzyki liturgicznej uczył ją o. Jan Góra OP, najpierw w oparciu o kanony z Taizé, a potem już o kompozycje powstające w Dominikańskim Ośrodku Liturgicznym. To procentuje po latach - do dziś starannie wykonane utwory przyciągają tłumy do kościoła poznańskich dominikanów, bywa że na Roraty przychodzi tysiąc osób.

- Dla niektórych impulsem uczestnictwa w takich spotkaniach jest głównie chęć posłuchania czterogłosowej muzyki, niekiedy też utworów gregoriańskich. Ale potem dzieje się czasem coś więcej - ludzie zadają sobie pytanie, dlaczego właściwie tam przyszli i skąd takie piękno w tej muzyce - mówi poznańska sopranistka.

W opozycji do wykonywanych na niektórych wydarzeniach religijnych piosenek w stylu "disco polo" P. Twardowski i E. Sykulska przekonywali uczestników warsztatów do odwagi podejmowania trudniejszego, ale piękniejszego repertuaru.

Po pierwsze nauczyć się słuchać. Warsztaty uwielbienia w Koszalinie   Na warsztaty uwielbienia przybyli uczestnicy z całej diecezji, a nawet spoza niej. Katarzyna Matejek /Foto Gość

To wymaga jednak pokonania wielu trudności. A tymi dla nieprofesjonalnych śpiewaków bywają utrzymanie tempa i dźwięku, staranna artykulacja, operowanie dynamiką. Tego właśnie uczą się podczas warsztatów uwielbienia, choć trzeba przyznać, że w dużym tempie: na każdej z 1,5-godzinnych sesji ćwiczą 6 utworów. Mimo wszystko to dość proste kompozycje, w tym niektóre autorskie P. Twardowskiego.

- Od początku tych warsztatów pracuję z uczestnikami nad umiejętnością słuchania - mówi E. Sykulska o wydobywaniu dźwięku w kontekście całego zespołu, utrzymania czystości linii melodycznej. - Nie wystarczy słyszeć siebie, należy słuchać też osób śpiewających obok i dostosowywać swój głos do intonacji, tempa, czystości, dźwięku. Zadanie jest takie: śpiewam i cały czas słucham. Słuchanie to 80 proc. wysiłku podejmowanego podczas wykonywania pieśni.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama