Nowy numer 42/2020 Archiwum

Miganie łatwiejsze niż łacina

W koszalińskim seminarium i w pilskim DA rozpoczęły się kursy języka migowego. Do kursantów mogą dołączyć wszyscy chętni.

Warsztaty języka mi- gowego odbywające się od listopada w budynku Wyższego Seminarium Duchownego w Koszalinie pod okiem ks. Dawida Andryszczaka, diecezjalnego duszpasterza służby zdrowia, to oferta zwłaszcza dla tych, którym miganie mogłoby się przydać w pracy duszpasterskiej, w wolontariacie czy ewangelizacji. – W tym roku otwieramy nasze zajęcia dla tych wszystkich, którzy chcą duszpastersko towarzyszyć osobom niesłyszącym w naszej diecezji – mówi ks. Andryszczak. Zaprasza do udziału wszystkich chętnych: kapłanów, osoby zakonne, animatorów parafialnych, wolontariuszy, ministrantów, członków wspólnot. – Taka osoba mogłaby tłumaczyć poszczególne części Mszy św. na język migowy, pomóc w przygotowaniu kogoś do spowiedzi czy innych sakramentów, skomunikować się w sprawach związanych z wiarą czy z formalnościami w kancelarii parafialnej.

Zakres kursu to także umiejętność kontaktu z drugą osobą w zwykłych codziennych sytuacjach. – Pokazać drugiej osobie, że ktoś się nią interesuje, że chce z nią porozmawiać – to podstawa – dodaje duszpasterz osób niesłyszących.

Greka trudniejsza

W diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej jest ok. 10 księży posługujących się językiem migowym. Duszpasterze ci dostępni są w Koszalinie, Szczecinku, Kołobrzegu i Pile. – Zależy nam, by osób otwierających się na pracę z niesłyszącymi było więcej – mówi ks. Andryszczak.

Przed rokiem na propozycję uczestnictwa w kursie migania odpowiedział kleryk Maksymilian Atałap. Przekonała go do tego potrzeba duszpasterska. – Istnieją środowiska osób niesłyszących, które potrzebują kapłanów, więc skoro mam być w przyszłości księdzem, to przecież także dla nich – mówi kleryk III roku.

Kleryk Michał chciałby znaleźć się w miejscu, gdzie mógłby spróbować, czy to, czego się nauczył przed rokiem, zaowocuje w kontakcie z osobą niesłyszącą. Uważa, że miganie jest łatwiejsze niż… greka czy łacina. – To język skrótowy, jego gramatyka jest znikoma, a zarazem jest bardzo praktyczny i łatwo przyswajalny – powiedział. – Jeszcze nie spotkałem się z osobą niesłyszącą, ale wiem, że zwłaszcza w większych ośrodkach miejskich takich osób jest sporo. I że nie tylko ze względów duszpasterskich warto znać ten język, ale też po to, żeby po prostu umieć z nimi porozmawiać.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama