Nowy numer 39/2020 Archiwum

Święta na Altiplano

Boliwijczycy nie szukają na niebie pierwszej gwiazdki, za to chętnie ustawiają szopki, nawet w urzędach. I choć na wysokości 4 tys. metrów brakuje nieco bożonarodzeniowej atmosfery, nie brakuje radości z narodzin Jezusa.

Ksiądz Jacek Dziadosz przyznaje, że na płaskowyżu śródgórskim Altiplano polskiemu misjonarzowi może zakręcić się łezka w oku z tęsknoty za świąteczną otoczką, która towarzyszy Europejczykom na długo przed Bożym Narodzeniem.

– Brakuje tu tego, co nazywamy świątecznym klimatem. W Polsce pomagają w tym Adwent, Msze roratnie, ale i dekoracje, światełka czy płynące z głośników kolędy, które często nas tak irytują. Tu przygotowań do świąt można zupełnie nie zauważyć, jeśli jest się nieuważnym, przemknąć przez te dni i nagle obudzić się 25 grudnia – mówi „nasz człowiek” w Boliwii. Tym bardziej że nie ma wieczerzy wigilijnej o wschodzie pierwszej gwiazdy na niebie. Jest za to la picana, posiłek złożony z przynajmniej 3 rodzajów mięs: wieprzowiny, wołowiny i drobiu, do którego zasiada się o północy, po Pasterce.

Diecezja Oruro, w której posługuje ks. Jacek, obszarowo odpowiada połowie Polski. Pracuje w niej 40 kapłanów. − W tym roku święta spędziłem w stolicy diecezji, razem z misjonarzami z Polski, więc wigilia była bardzo „polska”. Ale kilka lat temu, podczas pierwszej wigilii na obczyźnie, przeżywałem ten wieczór w samochodzie. Jechałem od wioski do wioski, żeby odprawić bożonarodzeniową Mszę św. Obok siebie miałem tylko kawę i puszkę sardynek, więc i tak się świętuje w Boliwii – przyznaje ze śmiechem.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama