Nowy numer 44/2020 Archiwum

Nasze Chmielno zaczyna żyć

Na razie w niedzielnej Mszy św. uczestniczy tu kilkanaście osób. Są tacy, którzy wierzą, że da się to zmienić – remontują kościół, by wrócić do niego na dobre.

Dlaczego mieszkańcy wzięli się za remont? – Robimy to nie tylko dlatego, że się kościół sypie, ale też żeby zjednoczyć parafian. Chcemy, żeby zawiązała się między nami więź – mówi Krzysztof Rewkowski, jeden z inicjatorów „pospolitego ruszenia” wokół należącego do bobolickiej parafii 100-letniego kościoła w Chmielnie. – Obecnie na niedzielną Mszę św. przychodzi 16–19 osób, a przecież każda z przynależących do niego wiosek to kilkadziesiąt rodzin. Zależy nam, żeby ten kościół się zapełnił.

To można ruszyć

Jak wspomina Maria Krzyśko z Chmielna, od wymalowania kościoła parę dekad temu minął szmat czasu – wszystko zaczęło się łuszczyć, odpadać. – Nawet nie marzyliśmy o remoncie z prawdziwego zdarzenia. Parafian jest mało, to zbyt duże pieniądze – stwierdza. – Staraliśmy się jakoś odświeżać kościół, sprzątać, stroić na święta. Nie było efektu.

Od zeszłorocznej jesieni po okolicznych wsiach (do chmielnieńskiej świątyni przynależą też wierni z Ujazdu i Dworzyska, a zaglądają rówież goście z Jatyni czy Nowych Łozisk) roznosi się wieść, że coś dobrego dzieje się w filialnym kościele. W pierwszą sobotę lutego kilkanaście osób stawiło się, by zrobić porządki na kościelnym chórze, zanim organmistrz zabierze się za milczące od 60 lat organy. – Nie mogłem uwierzyć własnym oczom: zaglądam rano do kościoła, a tu wszyscy z wiaderkami, szmatami, pytają, co trzeba robić. Okazało się, że jednak wielu z nas to obchodzi – cieszy się K. Rewkowski. – To wszystko było uśpione. I to wszystko można ruszyć! Odkąd zaczęliśmy remont, na Mszach pojawiły się nowe osoby. Trzy, ale to już coś. W tej parafii jest potencjał: ekipa, która może pociągnąć innych.

On nas przetrwa

Pan Krzysztof przyznaje, że wcześniej wolał chodzić na Msze św. do parafialnego kościoła w Bobolicach. Do Chmielna zaciągnęła go żona. Świątynia, choć podupadła, zauroczyła go. Teraz docenia każdy jej szczegół, każdemu chciałby przywrócić jego świetność z czasów von Kleistów, budowniczych pierwotnie ewangelickiej budowli: klamkom, kinkietom, ornamentom, nawet przedsionkowi zakrystii – rupieciarni, z której marzy mu się uczynienie rozmównicy z prawdziwego zdarzenia, gdzie będzie się można dyskretnie spowiadać.

Justyna Terlecka z Ujazdu, radna, uważa, że chmielnieński kościół jest w całej parafii – liczącej pięć świątyń – najpiękniejszy. – Szkoda, by popadł w ruinę – mówi bobolicka radna. Wierzy, że remont się uda, dlatego aktywizuje innych, a przede wszystkim sama zakasuje rękawy do pracy. – Ta świątynia nas przetrwa. To, co zrobimy dzisiaj, zostanie dla potomnych.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama