GN 14/2020 Archiwum

Warto rozmawiać. Tylko jak?

Kampania wyborcza trwa. Rozmowy na tematy polityczne to dla wielu codzienność. Dlaczego jest w nich tyle agresji? Zastanawia się nad tym ks. Łukasz Bikun, duszpasterz akademicki, coach, trener zastępowania agresji, mediator.

Ks. Wojciech Parfianowicz: Skąd bierze się w nas agresja?

Ks. Łukasz Bikun: Ze strachu.

Wydawać by się mogło, że osoba agresywna jest silna, dominująca, a nie bojąca się.

To jeden z naszych naturalnych sposobów reagowania, nieraz potrzebny, na przykład gdy chodzi o ratowanie życia swojego lub bliskich.

Ale rozmowa o polityce, choć dotyczy ważnych spraw, nawet wartości, to raczej nie jest sprawa życia i śmierci. Dlaczego więc czasem przeradza się ona w agresywną kłótnię, kończącą się nawet zerwaniem relacji?

Ponieważ utożsamiamy siebie i innych z poglądami. Ktoś mówi: „Partia, na którą głosujesz, jest beznadziejna”, a dana osoba utożsamia się z tą partią, więc tak naprawdę słyszy: „Jesteś beznadziejny”. W konsekwencji zaczyna się bronić.

Utożsamienie z opcją polityczną staje się tak silne, że przestajemy widzieć człowieka?

Tak. To działa też w drugą stronę. Marshall Rosenberg w „Porozumieniu bez przemocy” zauważa, że komunikacja agresywna pojawia się wtedy, gdy komunikaty odbieramy za bardzo „do siebie”.

Dlatego zamiast dyskutować, zaczynamy się zwalczać?

Zwykle jest to raczej obrona, a nie chęć zwalczenia czy zniszczenia. Bronię siebie, swoich praw, swojej spójności, czegoś, co jest dla mnie ważne, bo utożsamiam się z tym. Gdyby intencją była chęć zniszczenia kogoś, to jest to już jakiś głębszy problem psychopatologiczny.

Czyli wracamy do pierwotnego strachu. Czyjeś poglądy odbieram jako zagrożenie dla siebie. Jak sobie z tym radzić?

Agresja w komunikacji pojawia się wtedy, kiedy czujemy się oceniani albo atakowani. Thomas Harris mówi o czterech postawach w postrzeganiu siebie i innych. Wymienię dwie: odważna – ja jestem OK, ty jesteś OK, agresywna – ja jestem OK, ty nie jesteś OK.

Jak to rozumieć?

Osoba agresywna zakłada, że jest w porządku, nic złego nie robi. To ten drugi jej nie rozumie, czepia się, może być wrogiem.

No tak, to przecież oczywiste, że to ja mam rację, a ten drugi jest skończonym idiotą...

W komunikacji nieagresywnej dążymy więc do postawy odważnej.

Dlaczego to nieraz takie trudne, żeby nawet jeśli czyjeś poglądy nie są dla mnie OK, ten ktoś pozostał OK?

Ponieważ działa tu także fizjologia. W momencie sprzeczki, gdy działają emocje, wyłącza się płat czołowy odpowiedzialny za empatię, racjonalne myślenie, a na pierwszy plan wychodzi część mózgu, która odpowiedzialna jest za zachowania najbardziej pierwotne, np. obronę.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama