Nowy numer 31/2021 Archiwum

Matka manekin? Jak uzdrowić złe relacje?

W Koszalinie rozpoczęły się warsztaty psychologiczne dotyczące relacji dorosłych dzieci z matkami.

Czasem zastanawiamy się, co sprawiło, że nasza matka, dobra osoba, zrobiła nam krzywdę, z którą tak trudno żyć. Może ona sama nie była w dzieciństwie dostatecznie kochana, więc nie mogła dać swojemu dziecku tego, czego sama nie otrzymała?

Cykl 10 spotkań warsztatowych poruszających ten delikatny problem rozpoczął się 24 lutego w parafii pw. św. Wojciecha w Koszalinie. Prowadzi go parafianka dr Urszula Sokal, wykładowca Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Koszalinie z zakresu psychologii i komunikacji.

To kolejna odsłona cyklu realizowanego w parafii od 4 lat. Pierwsza edycja była odpowiedzią na oczekiwania ludzi osamotnionych, głównie w wyniku rozwodów. – Ponieważ odwróciła się od tych osób rodzina czy znajomi, zawęził się krąg osób, z którymi mogłyby one spędzać czas, porozmawiać, gdzieś wyjść. Te spotkania w parafii miały na celu zgromadzenie ich razem, rozmowę o podobnych doświadczeniach. Potem doszłam do wniosku, że warto do tego projektu dołożyć dawkę wiedzy – dr Sokal wyjaśnia genezę zawiązania kilkunastoosobowej grupy wsparcia. Kolejne tematy były naturalną konsekwencją poprzednich. Cykle, składające się z 8 lub10 spotkań, dotyczyły mocy słowa, stawiania granic, komunikacji.

Na dystans

Temat relacji z matką U. Sokal uważa za najtrudniejszy z nich, bo dotyczy osoby, która bez względu na to, jak postąpi, odciśnie na dziecku piętno. Do podjęcia tematu na forum, którego częścią jest wymiana doświadczeń (poruszających czasem do łez), skłoniły panią psycholog rekolekcje, które sama przeżyła w lipcu ubiegłego roku w Szczecinie, poświęcone Osobom Trójcy Świętej. – To, jak relacja z ojcem ziemskim utrudnia tę z Ojcem Niebieskim, pokazało mi, że podobnie musi być w relacji wobec matki. To, że mamy nieraz tak trudne relacje z Maryją i że tak trudno zmówić z serdeczną miłością dziesiątkę Różańca, uwarunkowane jest tym, że mamy trudne doświadczenia z naszymi matkami – mówi dr Sokal.

Wstępem do spotkania, które odbyło się 24 lutego w domu parafialnym, było wypełnienie testu stawiającego pytania o odczucia na temat roli matki w swoim dorosłym życiu. Być może wyniknie z tego, że ma się „matkę manekina”, czyli matkę na dystans. Ten typ matki poznają uczestnicy pierwszych dwóch spotkań. Spostrzeżenia mogą być gorzkie. U. Sokal przestrzega jednak przed oskarżaniem matki. – To, jaka jest matka, skądś się bierze – mówi i zaleca wejście w jej skórę (np. próbę odczucia traumy wojennej z czasów jej dzieciństwa). – Sama ocena nic nie daje, ale kiedy zobaczymy, co ją ukształtowało, wówczas zaczynamy na nią patrzeć inaczej.

Poprawa relacji z matką jest możliwa, nawet jeśli ona już nie żyje. To może się dokonać przez… osoby z naszego otoczenia. – Do takiego procesu potrzeba tego, co najważniejsze w każdej relacji: miłości – zapewnia pani psycholog. – Możemy ją wziąć od Boga i ludzi. W relacji z ludźmi jesteśmy w stanie poprawić to, co było niedobre w naszej relacji z matką. Kiedy to się uda, można, przynajmniej w części, przenieść to na relacje z matką, nawet jeśli ona już odeszła.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama